reklama

.:. Mamusie marzec 2014 .:.

Ja się okien nie tykam. Nie ma głupich - ostatnio po umyciu okien urodziłam ;) Mam firanki i syfu nie widać. Poza tym teraz się szybko ciemno robi :P Do wiosny może glonami nie zarośniemy ;)

***
Secreto, już wrzuciłam to tiramisu: BaBy w kuchni: "Tiramisu" korzenne bez jajek
Pyyyyyyyyszne. Właśnie zjadłam jeden pucharek i trochę pękam :/ Tą "korzenność" słabo czuć, ale masa z kremówki, mascarpone i białej czekolady jest obłędna. Dobrze zostawić czekoladę nie do końca rozpuszczoną - fajnie chrupie :)
Ja za okna się tez nie biorę, boję się jak cholera, raz przemyłam coś wysoko i sobie coś naciągnęłam w brzuchu.

Masosia z ubezpieczaniami różnie bywa.
Zdrówka dla wszystkich Mam i dzieci
 
reklama
Masiosia, staram się uważać na choroby, bo w ubiegłym roku nie dotarliśmy na Sylwestra do Krakowa, bo nam się dzieci u moich Rodziców na Święta rozłożyły - Franek złapał anginę do kuzynki, Nuśka się wybroniła zaledwie trzydniówką, mojego Męża też rozłożyło. Brat przyszedł z Córkami na Wigilię i okazało się, że jedna ma gorączkę. Pojechali do domu, ale - ku mojemu zdumieniu - na drugi dzień przyjechali znowu. Mała była jak nieżywa i przespała cały wieczór, ale zarazki się poroznosiły.

Jak już Siostrzenica będzie ciut starsza (teraz ma ledwo miesiąc), to nie będę aż tak chuchać i dmuchać i z katarem na przykład pojedziemy Teściów odwiedzić, tym bardziej że jeździmy tam raz na 1-2 miesiące, zazwyczaj z jakiejś okazji. No ale póki co nie ma sensu jej narażać na przedszkolne zarazki.

Ale mam nadzieję, że dzieciaki się wykurują. Zobaczymy, co dziś pediatra powie. Bo Nusia jak nieżywa cały dzień. Zaczęła jej niedawno znowu temp. rosnąć :/
 
Agnis faktycznie ale chlop :-) super ze dobrze :-) Moj Kurczak w 32tyg. wazyl 1600g :-)

MegiPegi nie bylo u nas żadnych ustalen, moj m sobie nie wyobraza nie jechac do matki :( jest w tym wszystkim raczej nieugiety ale ja sie nie ugnę, brzuch mnie boli i plecy i nie chce mi sie w podrozy wyginac we wszsytkie strony :( zreszta moja tesciowa jest jeb....i nigdy w zyciu sie nie zapyta jak sie czuje wiec w tym roku to zademonstruje jak sie czuje.......ja nie mysle ze to od suchego powietrza te kaszel, ja mam nawilzacze a zreszta my jeszcze nie grzejemy jakos bardzo, kaloryfery sa letnie..........


jaspis racja, racja, ja tam nie sprzatam, nie gotuje, co moge to z grubsza ogarne i nie wyobrazam sobie stania 5 dni w garach! ja nie lubie czegos takiego, ze ludzie tyzien czasu gotuja, szykują zeby sie najeśc do bolu............wogole nie lubie tych swiat, niedlugo szczotki do zebow z reniferkiem lub mikołajem beda kupowac puk puk
 
Mamusiu synka to m potrafiłby zostawic cie w ciazy i Julka na rzecz matki? Nie wyobrazam sobie tego.. Niech odetnie wreszcie te pepowine..
Ps.ja sprzatam ale na raty. Ale jakos dobrze sie czuje. Tylko gotowac nie bede jedynie ciasto jakies:-)
 
Ewa moja tak w zeszłym roku co 2 tygodnie chorowała, ale jak się okazało ona sama z siebie. Nikt nie musiał jej zarażać, miała tak zaropiałe boczne migdały, że to one powodowały choroby. Usunęliśmy wszystkie 3 i odpukać od lipca nie choruje. Ale też na święta rok temu nam się rozłożyła, w Wigilie rano jechałam z nią do pediatry, antybiotyk przepisany jak by co miała, który podałam od razu po przyjściu do domu.. I do brata nie pojechała, bo jak do niemowlaka chora.
Mamusia popieram w 100% taka postawę:-D:-D
Ja z mamą będę gotować, tzn lepić pierogi i uszka, smażyć rybkę i krokiety zwijać. Bo naleśniki smaży mój mąż, jest expertem
 
Mamusiu synka... to słabo trochę, że m się nie liczy z tym co czujesz... a może Ty sobie z racji swojego stanu nie wyobrażasz spędzić wigilii bez siostrą...
No ale skoro się nie da tłumaczeniem, może rzeczywiście pokazanie, że się nie nadajesz coś zmieni... byle tylko nie zrobiły się z tego święta do kitu... może już teraz mu zakomunikuj, że rozumiesz jego potrzebę odwiedzenia mamy w święta, ale Ty niestety w tym roku się na to nie piszesz. i się nie wybierasz nigdzie, więc może zostać z Wami na święta (wigilie) i do mamy pojechać w II dzien świąt, no ale może Cię zostawić i udać się do mamy, choć nie ukrywasz, że będzie Ci smutno, no ale... Nie tłumaczyłabym za bardzo dalej... Albo się m ogarnie i zrozumiem, że najważniejsza jesteś TY, a nie "wiecznie biedna mama", no albo trudno :) ze stratą dla niego


Co do świat to moja mama ma jakoś taką opcje... urabiania się... ja za to mam naprawdę gdzieś czy będzie 11 czy 25 dań... Co roku staramy się mamę hamować, no ale różnie to z jej przygotowaniami wychodzi...
Mi w sprzątaniu mój mąż teraz pomaga, nie wchodzę nigdzie na góre i jemu kaze myć okna, sprzątać pawlacze...zawsze pyta po co, ale dzielnie robie co mu napisze, oczywiście na kartce...
 
Jagna, u nas to było ewidentnie zarażenie angina od anginy. Potem nam koło maja Bratanice jeszcze ospę sprzedały ;) Ale to akurat dobrze :P
No ale w sumie ja pretensji do Brata nie mam. Zarazki chodzą po ludziach :)

Co do świąt to ja lubię tą krzątaninę, przystrajanie domu i wigilijną atmosferę. Ale jeśli przygotowania miałyby się odbywać kosztem swojego zdrowia, to bez sensu. Póki byłam w domu, to wszystko z Mamą robiłam, teraz jakoś się dzielimy obowiązkami, każdy coś przywozi, chociaż i tak Mama na siebie większość bierze. Ale ona tak lubi - ma rozpiskę na 2 tygodnie do przodu i codziennie coś tam sobie odhacza :) Mówi, że będzie przygotowywać takie święta, póki ma siły :) A potem jeszcze przez całe święta przewala się z dziećmi na dywanie i nie ma czasu usiąść ;)
 
No a u nas notorycznie angina z migdałków była.
Ja pokochałam na nowo święta jak się Celinka pojawiła:-D:-D

Ja do mamy w poniedziałek jadę to jej pomogę. W sumie to moje 2 święta w ciąży, tylko tamte to był już 9 miesiąc i pamiętam że dopiero po mojej histerii pozwolili mi coś robić. Przynieśli nawet mi fotel z salonu do kuchni i miałam w nim siedzieć i lepić pierogi i uszka, a oni wszytko inne robili;-) Moja mam ma kuchnie, która ma 40m2 jest o 7m2 mniejsza od mojego mieszkania:szok: Więc się zazwyczaj robi kilka rzeczy na raz
 
reklama
Hej!
Melduje się tylko na chwilę, właściwie od kilku dni was nie czytam, a napisałyście tyle, że nigdy chyba nie nadrobię. U nas na szczęście wszystko ok, ale ponieważ M ma wolne, to latamy i załatwiamy milion spraw, wiec czasu na komputer nie ma.
Pozdrawiam wszystkie!
Oooo! Wskoczyłam w siódme okienko! To znaczy, że już trzeci trymestr zaczęłam:) Fajnie!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry