Witam w Boże Narodzenie!
Wstałam wcześnie bo już spać nie mogę...
Niestety nie mogę iść do kościoła....

no ja nie mogę nawet w święta...

A tak chciałam iść...
Mąż się tak o mnie boi ze powiedział żebym nie ryzykowała, ale w sumie ma rację...
Wczoraj jak poszłam do mamy dobrze się czułam, wracając już nie... a to krótki odcinek drogi....
Jak leżę czy siedzę jest ok...
Muszę się dużo oszczędzać bo nie chcę urodzić za wcześnie. Dobrze że bóle brzucha nie są takie mocne, ale jest wrażenie jakby mały miał za chwile wypaść... I to akurat w same święta tak się stało....
Dziś jedziemy do teściów, ale tylko dojdę do samochodu, podjedziemy pod klatkę a tam też będę leżeć. Jeść nie jem za dużo..nawet wczoraj nie jadłam. Nie mam parcia na wszystkie potrawy, jem to co lubię

Od męża dostałam pod choinkę -torebkę (miodowo - brązową

muszę przyznać że mu się udało kupić) i pozłacany zegarek na bransolecie z cyrkoniami

ale musi jechać i skrócić bo nieco za długa ta bransoleta.
A ze scyzoryka jaki ucieszony

dobrze że go kupiłam

no i jeszcze nowy sweterek

Nawet Oskarkowi mąż kupił takie słodki dresik (pod choinkę hehe);-)
Właśnie wcinam kluski z makiem, które uwielbiam jeść na drugi dzień
Pozdrawiam Was serdecznie

Odezwę się później
Masiosia, zobaczysz Julek jeszcze pozna karpia

I odpoczywaj kochana, żeby nie dopadło Cie to co mnie...