Muniuś, ta przytulanka to jest taki kocyk z główką lwa, właśnie szmacianka dla niemowląt, baaardzo mi się podoba. A moje siostry chcą mi zrobić baby shower, to może im podrzucę trochę tych lewkowych rzeczy - koleżanki pewnie będą szukać jakichś takich nie za drogich prezentów, o, tu jest ta przytulanka:
Kocyk-Przytulanka Diingliar Wild TEDDYKOMPANIET (są też żyrafy

)
Z kosmetyków ostatecznie zamówiłam i bepanthen, i sudocrem+ alantan, ale zobaczę jeszcze, czy będę używać... o tym, że własne mleko najlepsze, też słyszałam, ale wolę na wszelki wypadek coś mieć.
A z tą wagą to mój ginekolog nie daje żadnych wytycznych, ale w mojej książce o ciąży napisali, że największy przyrost/ tydzień powinien być w II trymestrze, a na III przewidują już mniejszy (300-400 g tygodniowo, przy nadwadze nawet 200!).
Aneta - może z tym strychem wykombinować troszkę po kobiecemu - namów m, żeby tam zrobić pokój zabaw dla dzieci, i jak już będzie wyremontowane, to pewnie synowie Twojego m będą sami chcieli tam spać - wiem coś o tym, bo ja się z siostrami prawie biłam o pokój na strychu, jak moi rodzice kupili dom - dla dzieci to jest naprawdę coś atrakcyjnego, takie własne piętro. A jak już chłopcy sami będą chcieli, to szybciutko im tam łóżka przerzucisz i zaadaptujesz pokój dla Michelle i Dominique'a. A ten pokój zabaw na strychu też się całej czwórce przyda.
Flower - ja dość często bywam w Krakowie, więc jak coś, to będę się upominać o knajpki, chociaż teraz już coraz gorzej z szyjką i spojeniem, więc zobaczymy. A jeszcze na początku grudnia miałam plan, żeby w lutym wyjechać z m na kilka dni na "przeddzietne wakacje"
Ewa - mój m też takie suchary rzuca... Za każdym razem jak mi się wyrwie po jedzeniu coś w stylu "ale się najadłam", to on na to: "widać!" - i się cieszy... Ech!
Secreto i
malpawzoo - współczuję silnych emocji, u mnie to samo :/ Dzisiaj wstałam cała zła, że z tym bolącym spojeniem i pewnie jeszcze krótszą szyjką muszę iść do roboty (chociaż dzisiaj mam mało zajęć na szczęście), i jak kot wskoczył na talerz mojego m i zaczął mu zlizywać masło z kanapki, to się popłakałam z wściekłości

a potem przed wyjściem podałam m torebkę z chlebem, serem i szynką, żeby sobie miał z czego kanapki zrobić w pracy, a on na to, że nie chce, bo kupi parówki - i wtedy rzuciłam za siebie na podłogę tą torbę

No bo jak to, ja w takim stanie poświęciłam całą minutę, żeby mu zapakować to jedzenie, a on nie chce?? Biedak. W międzyczasie zadzwoniła moja mama, i na pytanie "jak się masz?" też wybuchnęłam płaczem, więc ona pełna współczucia mówi, że przyjdzie do mnie wieczorem mnie przytulić, i wtedy już się rozryczałam na całego - bo mamy bałagan w domu, a m pracuje do późna i nie będzie miał jak posprzątać, a nie chcę, żeby mama widziała bałagan. W sumie między 8 a 10 zaliczyłam dwa wybuchy wściekłości i trzy wybuchy płaczu. Za godzinę idę na uczelnię, mam nadzieję, że atmosfera pracy mnie uspokoi, bo inaczej studenci będą mieć wesoło.
Czy ta poradnia to coś innego niż przychodnia? Muszę się w tym zorientować, w mojej przychodni w ogóle nie ma pediatry, więc muszę poszukać jakiejś innej dla Malucha.