Mamusia, zerknij sobie tutaj:
BaBy w kuchni: Sałatki / Surówki
Ja polecam gyrosową - robię do niej zazwyczaj proziaki i jest to super kolacja.
Efektownie wygląda sałatka słonecznik.
Szybko się robi wiosenną albo "przełomową".
Szuba jest ze śledziami - też taka imprezowa.
ewula_m - Jestem zdrowa, ale czuję się źle i gdy muszę dźwigać, siedzieć z podkurczonymi nogami bez oparcia i gdy nie mogę pójść do toalety. Ale to przecież nie jest wskazanie do zwolnienia. Jestem zdrowa.
Pewnie, że to jest wskazanie do zwolnienia. Przez dźwiganie możesz się dorobić bólów kręgosłupa, skurczy i innych atrakcji. Jak będziesz siedzieć w niewygodnej pozycji, to Ci niedługo spojenie odpadnie. A wstrzymywanie moczu może poskutkować zapaleniem pęcherza.
Moim zdaniem - idź do innego lekarza. Jeśli nawet Twoja szefowa chce, żebyś jej dała zwolnienie, to tak zrób. Dziecko będzie bezpieczne, Ty przestaniesz się stresować, a szefowa będzie zadowolona.
Schowaj skrupuły do kieszeni i idź po zwolnienie. Naprawdę Ci się należy. Ciąża to nie choroba, ale też nie jest to "normalny" stan.
chodź czasem jest ciężko jak teraz kiedy on na wszystko mówi NIE i reaguje histerią w sklepach, na ulicy jak mu czegoś zabraniamy, czy kiedy jest chory..
Fajnego masz tego Radka

A takie "nie" to norma dla wieku

Pocieszę Cię, że Franek już powoli z tego wyrasta. Ale jeszcze niedawno słuchał, co do niego mówię, a potem odpowiadał: "Nie, NIE, wszystko NIE!"
CHCIAŁAM SIĘ POCHWALIĆ, ŻE 8 LAT TEMU O 15:55 urodziłam SN moją córeczkę NIKUSIĘ:-)
Sto lat!
Ale masz dużą Dziewczynę w domu
Ewa - wiesz, możesz się na mnie obrazić, ale po co Ci 3 dziecko, skoro już miesiąc po jego urodzeniu wrócisz do pracy? Dziecko nie będzie miało mamy. Napisałaś że potrzebujesz na przedszkole, rozumiem, ale jeżeli nie mamy środków to powinniśmy się pohamować w swoich poczynaniach.

Nie obrażę się na Ciebie, bo Cię nie znam i nie wiem, po co piszesz takie rzeczy, oceniając nieznanych sobie ludzi

Ale w to nie wnikam

Spróbuję odpowiedzieć:
1) Przysłowie o Bogu jest trochę głupawe, choć jest w nim też ciut prawdy, ale trzeba to dobrze rozumieć. Bóg nam dał przede wszystkim ROZUM. Nie chodzi o to, żeby siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż manna spadnie z nieba. Raz spadła i wystarczy. Teraz trzeba korzystać z możliwości, które stawia życie. I na tym polega to "dawanie na dziecko" - u nas się sprawdza.
Ale - abstrahując od rozważań o przysłowiach...
2) Po co MI dziecko? Mnie nie jest do niczego potrzebne. Bo ja dzieci nie traktuję jak rzeczy. Na tym dla mnie polega rodzina - wiążę się z mężczyzną, z którym będę do końca życia, powołujemy na świat nowe życie. To się nazywa rodzina.
3) Znam wiele lepszych "egoistycznych" zajęć niż rodzenie dzieci. Naprawdę o wiele mniej bolesnych i wymagających mniej zaangażowania i mniej stresu. Jakbym chciała swoje egoistyczne pobudki zaspokajać, to bym dzieci nie miała w ogóle.
4) Owszem, wrócę do pracy miesiąc po urodzeniu dziecka. Pracuję w wydawnictwie, zdalnie, w domu. Jestem z moimi dziećmi 24 godziny na dobę. Są do mnie bardzo przywiązane, mamy genialny kontakt.
Myślisz, że nie mają matki? Dlaczego? Bo pracuję, kiedy bawią się same puzzlami na dywanie albo kiedy śpią? A matki niepracujące zawodowo poświęcają dzieciom każdą sekundę swojego czasu? Szczerze? Nie sądzę.
Byłam przy pierwszym krokach swoich dzieci, pierwszych słowach, pokazywałam im kolejne zabawki i zabawy, czytałam książki, chodziłam na spacery, uczyłam kolorów, cyfr, liter, piosenek.
Wiesz, ile matek, które muszą wrócić do pracy po 6 miesiącu życia dziecka, zamieniłoby się ze mną? Daję sobie rękę uciąć, że wiele.
Ale co? One też nie powinny mieć dzieci. Bo przecież po połowie roku (teraz po roku) zajmuje się nimi opiekunka albo jakiś bezduszny żłobek.
Nasze dzieci mają co jeść, mają się w co ubrać, mają zabawki, wyjeżdżają na wakacje. Za 4-5 lat, jak dobrze pójdzie, wybudujemy im dom. Mało?
I najważniejsze - mają rodziców, którzy je kochają. Mają nas na wyłączność popołudniami i w weekendy, nie harujemy 24 godziny na dobę, nie widując się z nimi wcale. Mają nasz czas, kiedy tylko tego potrzebują. Wtedy odkładam pracę na bok i siedzę nad nią po nocy, gdy śpią. Ale w dzień jestem dla nich, jeśli są chore albo po prostu bardziej spragnione mojej obecności.
Myślę, że są szczęśliwe. I zapewniam Cię, że to trzecie też takie będzie. I czwarte również, o ile się na nie zdecydujemy. Ale oczywiście nie musisz mi wierzyć.