Wikuś 100 lat :-)
Bunny u mnie każdego dnia inaczej. Jednego rewelacja tylko że ogólne zmęczenie, drugiego walka z bólem pleców, trzeciego brzuch jak kamień i ogromny uciska z każdej możliwej strony. Wczoraj zastanawiałam się co się dzieje, czułam małą tak nisko, tak napierała na wylot, dosłownie wrażenie przepijania ze mnie. Nie wspomnę już o odwiedzających mnie skurczach... ale najważniejsze że zdrowo rośnie. Ostatnie usg miałam 2 tygodnie temu i ponoć była wówczas na etapie 22 tygodnia zatem wychodzi na to że w tej chwili leci nam 24 tydzień. I bądź tu mądrym, czy kierować się suwaczkiem i jednocześnie terminem z om który również pokrywa się z terminem zapłodnienia i monitoringu czy usg.
Na poniedziałkowej wizycie zasięgłam opinii mojego ginekologa w sprawie wyników Oliwierka. Opisałam mu jak to wygląda z tymi węzłami, że się przesuwają, że jest ich o połowę mniej, i co najważniejsze zmniejszyły się od ostatnich 3 m-cy, że już na dzień dzisiejszy trzeba pomacać by je znaleźć, że gołym okiem już ich nie widać. Pokazałam wyniki. Powiedział ze na ob mam nie patrzeć, że jego podwyższony poziom choć i tak nieznacznie może mieć nawet podłoże stresowe przed samym badaniem, gorszą kondycję danego dnia i tysiące innych powodów. Najważniejsze są leukocyty i rozmaz krwi które wyszły rewelacyjnie a do tego struktura węzłów która ponoć wg opinii naszej zaufanej pediatry wyklucza wszelakie niebezpieczeństwa to wszystko wg dwóch lekarzy daje pewność że mały jest zdrowy. Te węzły to ponoć może byc pozostałość po ospie. Co więcej, po ospie węzły nie zawsze wracają do swoich pierwotnych rozmiarów a mimo to wszystko jest dobrze.