Ja też rodziłam w Madurowiczu (30.08), pojechałam w dzień planowanego porodu, bo nie pojawiła mi się żadna akcja i zostałam położona na patologii ciąży, ale nie pamiętam, bo koło 23 dostałam skurczy (po paskudnych "masażach" mojego lekarza) i o 24:50 już była po... Są porodówkę wspominam nieźle (o ile w ogóle można to dobrze wspominać

), rodził ze mną lekarz, do którego chodziłam całą ciąże i to dosłownie rodził, bo pomagał mi przeć jakąś metodą, którą podobno sam wymyślił (zakładam,że żartował). Ale reasumując lekarz super i jeżeli znowu zajdę to tylko do niego będę chodzić, ale niestety już nie pracuje w Madurowiczu. Sala porodowa "fajna", ja rodziłam na sali z wanną, ale nie pozwolili mi wejść, bo powinnam to wcześniej ustalić. Po porodzie też mieliśmy dobrą opiekę, tylko od razu po przewiezieniu położyli mi Mikołaja do łóżka, czego teraz bym nie chciała, bo ani nie spałam, ani nie mogłam się ruszyć tylko czekałam na łaskę... (są tam przyciski do wzywania położnych, ale ja je odkryłam dopiero rano). Wizyty rodzin są od 11, mogłoby być wcześniej, bo ja po porodzie czułam się paskudnie (w końcu urodziłam 4230 i 9cm

) i bardzo potrzebowałam pomocy, na szczęście leżałam z miłymi kobietkami
