witajcie mamuski
jestem , delikatnie mówiąc, wkurzona

od dwóch dni nie miałam internetu ani na chwilę, dziś postanowiłam do nich zadzwonići oczywiście "wszyscy konsultanci byli ciągle zajęci"



więc postanowiłam przejść się pieszko (3-4 przystanki)
nie pojechałam samochodem bo juz mi niezbyt wygodnie a stwierdziłam że jak się prze

jdę to mi dobrze zrobi

i okazało się że jakaś awaria i musimy czekać - pani nic nie zrobi, nawet opłąt nie mogła przyjmować więc wróciłam do domu z niczym
pojechaliśmy na zakupy i po powrocie włączyli nam net ok 21

skandal!!!
pani w biurze zapisała mój adres i nazwisko - mam nadzieję że chociaz za ten czas odliczą trochę

no ale za moje nerwy nikt mi nie zapłaci
puchnę strasznie, szczegolnie od kolan w dół

stopy to juz mnie od tej opuchlizny bolą, podnoszenie nóg nie pomaga :-( brzuch twardy jak kamień i wszytsko boli

niech to się kończy!!!
do tego jestem zmęczona Julką bo od 1,5 tyg. nie chodzi do przedszkola i mimo że ją baaaaardzo kocham to w poniedziałek choćby nie wiem co idzie do przedszkola

ja już nie mam tyle sił co przed ciążą żeby się z nią bawić, a do tego wieczorami nie chce iść spać bo nie jest zmęczona

pada całymi dniami więc spacery są mało mozliwe, itd
no to się wyżaliłam

wybaczcie ale napłodziłyście ok 200 postów podczas mojej nieobecności

nie jestem w stanie ogarnąć ...
