czesc mateczki
widze , że u was więcej zlego niż dobrego się działo to ja też trochę ponarzekam - miałam bieganie ostanio po lekarzach - mam guzka w piersi podobno niegroźny ale po porodzie urósł do monstrulanych rozmiarów, wiec poszłam go zbadac i podczas biobsji koleś odciągnąl jakis dziwny plyn z tego guzka i guz nie był wyczuwalny dziś znowu się pojawia - więc najprawdopodobniej istniejący guz blokuje kanał mlekowy
i dlatego rośnie. echh i teraz ja nie wiem czy powinnam karmić tą piersia czy nie , najgorzej , ze jest to ta lepsza.
a poztym pier...... kampanie społeczną "rak to się leczy" - w poradni onkologicznej na stwiedzenei mam guzka i chce zrobić biopsje - usłyszałam mogę pania zapisać na wrzesień !!!!!!! Ciekawe gdzie się leczy tego raka bo na pewno nei w polsce!!!!!!!
a do tego wszytskiego ejszcze kupa nam sie nie udaje zrobić już od 2,5 dnia a strasznie się męczymy .. macie jakieś wyprobowane sposoby ? i ile bez kupy może być taki maluch ?
widze , że u was więcej zlego niż dobrego się działo to ja też trochę ponarzekam - miałam bieganie ostanio po lekarzach - mam guzka w piersi podobno niegroźny ale po porodzie urósł do monstrulanych rozmiarów, wiec poszłam go zbadac i podczas biobsji koleś odciągnąl jakis dziwny plyn z tego guzka i guz nie był wyczuwalny dziś znowu się pojawia - więc najprawdopodobniej istniejący guz blokuje kanał mlekowy
i dlatego rośnie. echh i teraz ja nie wiem czy powinnam karmić tą piersia czy nie , najgorzej , ze jest to ta lepsza.
a poztym pier...... kampanie społeczną "rak to się leczy" - w poradni onkologicznej na stwiedzenei mam guzka i chce zrobić biopsje - usłyszałam mogę pania zapisać na wrzesień !!!!!!! Ciekawe gdzie się leczy tego raka bo na pewno nei w polsce!!!!!!!
a do tego wszytskiego ejszcze kupa nam sie nie udaje zrobić już od 2,5 dnia a strasznie się męczymy .. macie jakieś wyprobowane sposoby ? i ile bez kupy może być taki maluch ?
. Malutka potrafi przespać całą noc, ostatnie karmienie wieczorne 20:30 i dopiero rano o 6.00 więc jesteśmy wyspani z małżem
myślałam że zawału dostane jak to się działo. na szczęście mała była w foteliku samochodowym i upadła idealnie spodem fotelika na podest tak że tylko się wystraszyła koszmarnie, a mąż obił sobie kość ogonową. Obserwowaliśmy ją cały wieczór, bo choć nie miała się jak uderzyć to jednak był silny wstrząs. wieczorem pokąpieli strasznie nam się rozwrzeszczała ale jakoś ją utuliłam no i w nocy obudziła się z okrzykiem/wrzaskiem ale nie płakała
więc pewnie tak odreagowała ten upadek. Za to ranek powitała z uśmiechem na ustach, ja spałam całą noc jak mysz pod miotłą nasłu****ąc czy nic jej się nie dzieje a teraz czuję się jakby mnie ktoś poobijał
no to się rozpisałam o sobie
. Najpierw zgubiła mi w autobusie smoczka, jak zobaczyłam, że zgubiła to pędem do sklepu, żeby nabyć takiego samego. Ale jej nie podpasował i go zgubiłła już w domu. Dodatkowo wtedy nam 4-ki wychodziły 