mummy2
Fanka BB :)
joasia - pomysl o dobrych stronach - diagnoza postawiona, jestes pod stala kontrola, co w uk to i tak szczescie ;-) i dzidzie bedziesz tulic wczesniej, pozbedziesz sie tych wszytskich dyskomfortow ciazy zanim my jeszcze urodzimy, a najwazniejsze ze bedziesz juz po 'bezpiecznej stronie' jesli chodzi o donoszenie ciazy.
Goko ja wlasnie przedwczoraj plakalam M w rekaw z tych powodow......wiem co czujesz. Zostalo mi 5 tygodni do terminu i ta liczba wydaje mi sie teraz ogromna!!! a jak przenosze to bedzie jeszcze dluzej......mam wielka nadzieje ze moze uda mi sie urodzic ciut wczesniej, jakos po 20 listopada byloby fajnie bo juz donoszone i spokoj sumienia. Dzidzia glowka w dol, brzuch nisko, rozne objawy sie pojawiaja jak np. bole krzyza, w pachwinach, czy uczucie ciagniecia w dol, moze za te 3 tygodnie cos sie zadzieje....w pierwszej ciazy jakos tak nie liczylam czasu, dopiero jak stuknelo mi 40 tygodni to zaczelam sie niecierpliwic i mala urodzila sie 3 dni po terminie, wiec calkiem niezle, ale teraz to zupelnie inna bajka.
Jesli chodzi o znieczulenie to ja w pierwszej ciazy chcialam grac bohaterke i zapieralam sie ze nic nie bede brala. Pracowalam wtedy z babeczka ktora byla polozna i ona sie tylko usmiechala jak tak mowilam. Jak juz trafilam do szpitala to blakalam o epidural od wejscia, a okazalo sie ze akcja sie jeszcze nie zaczela tak na dobra sprawe i zaproponowano mi ...paracetamol.....pozniej dostalam morfine, ktora pomogla na 2 godz i przywieziono mi butle z gazem, ktory niestety nie pomogl wcale a wcale (ale za to moja kolezanka na tym urodzila 2 dzieci bo tak jej pomagal, czula sie troche jak pijana heheh), zalezy chyba od organizmu. I dopiero po 8 godz meki dostalam epidural, to polezalam z tym jeszcze 6 godz, ale wtedy bylo mi juz wszystko jedno bo bol odszedl i mala sie urodzila. Polozna sprawdzala skurcze na monitorze i mowila mi kiedy przec a kiedy nie. Kolezanka z kolei chciala epidural ale jak sie obczytala o skutkach ubocznych na necie to zrezygnowala, bidula meczyla sie 2 dni. JA nie czytalam, bo jak sie czlowiek zaglebi to tylko zglupiec mozna. No ale jest swiatelko nadziei bo drugie porody ponoc sa szybsze, i tak 5 moich kolezanek ktore rodzilo to potwierdzily - wszystkim zajelo to kilka godzin (od 3 do 6) od momentu kiedy odczuly pierwsze skurcze w domu.
Goko ja wlasnie przedwczoraj plakalam M w rekaw z tych powodow......wiem co czujesz. Zostalo mi 5 tygodni do terminu i ta liczba wydaje mi sie teraz ogromna!!! a jak przenosze to bedzie jeszcze dluzej......mam wielka nadzieje ze moze uda mi sie urodzic ciut wczesniej, jakos po 20 listopada byloby fajnie bo juz donoszone i spokoj sumienia. Dzidzia glowka w dol, brzuch nisko, rozne objawy sie pojawiaja jak np. bole krzyza, w pachwinach, czy uczucie ciagniecia w dol, moze za te 3 tygodnie cos sie zadzieje....w pierwszej ciazy jakos tak nie liczylam czasu, dopiero jak stuknelo mi 40 tygodni to zaczelam sie niecierpliwic i mala urodzila sie 3 dni po terminie, wiec calkiem niezle, ale teraz to zupelnie inna bajka.
Jesli chodzi o znieczulenie to ja w pierwszej ciazy chcialam grac bohaterke i zapieralam sie ze nic nie bede brala. Pracowalam wtedy z babeczka ktora byla polozna i ona sie tylko usmiechala jak tak mowilam. Jak juz trafilam do szpitala to blakalam o epidural od wejscia, a okazalo sie ze akcja sie jeszcze nie zaczela tak na dobra sprawe i zaproponowano mi ...paracetamol.....pozniej dostalam morfine, ktora pomogla na 2 godz i przywieziono mi butle z gazem, ktory niestety nie pomogl wcale a wcale (ale za to moja kolezanka na tym urodzila 2 dzieci bo tak jej pomagal, czula sie troche jak pijana heheh), zalezy chyba od organizmu. I dopiero po 8 godz meki dostalam epidural, to polezalam z tym jeszcze 6 godz, ale wtedy bylo mi juz wszystko jedno bo bol odszedl i mala sie urodzila. Polozna sprawdzala skurcze na monitorze i mowila mi kiedy przec a kiedy nie. Kolezanka z kolei chciala epidural ale jak sie obczytala o skutkach ubocznych na necie to zrezygnowala, bidula meczyla sie 2 dni. JA nie czytalam, bo jak sie czlowiek zaglebi to tylko zglupiec mozna. No ale jest swiatelko nadziei bo drugie porody ponoc sa szybsze, i tak 5 moich kolezanek ktore rodzilo to potwierdzily - wszystkim zajelo to kilka godzin (od 3 do 6) od momentu kiedy odczuly pierwsze skurcze w domu.


nigdy mi sie to wczesniej nie zdarzalo
, twardnienia brzucha mialam w pierwszej ciazy, teraz tez mam ciagle, ale skurczy porodowych nie mialam chyba nigdy, nawet w pierwszej ciazy raniutko odeszly mi wody o 14.00 zrobili cc, a skurczy dalej nie czulam
A miałam z małą wyjść na miasto
Dodatkowo ją znowu od rana boli głowa, więc jeszcze nie jadła i nie chce :-( Nawet Piotruś jakiś spokojny od wczoraj. W przeciwieństwie do moich sąsiadów
Wczoraj już przed dobranocką zaczęli się yhmm, grzmocić. Mała oglądała dobranockę i musiałam podgłośnić tv prawie na maksa, bo tak się małpa darła, już nie mówiąc o trzeszczącym wyrze 

Będzie dobrze , trzymam kciuki.
A potem idę do teatru lalek z Adaśkiem na Śpiącą Królewnę , ale jak mi się nie chce. No ale dla dziecka wszystko. Ciekawe czy wysiedzę tam te 1,5 h.
)