Joolu mam siostrę 9 lat starszą i jest super no i Kacper zakochany w braciszku :-)Dużo pomaga ,pilnuje chce nosić ,tulić...
Wiecie co wczoraj coś dziwnego nam się przydarzyło a więc:
Pojechalśmy zapalić znicz u teścia na grobie.Miałam Maurysia na rękach bo autem byliśmy.Jak wróciliśmy do domu mały darł się jakby go obdzierali ze skóry,nic nie pomagało.Wyczytałam na necie że ktoś nam go mógł zauroczyć,znalazłam jakąś formułkę która miała oduroczyć i nic nie dało.Napisałam na forum szukając pomocy i zadzwoniła koleżanka i mówi:
Weż 2 kieliszki i żółtko przelej nad głową małego ,jeśli coś się będzie działo z jajkiem wynieś jak najdalej domu.
I tak zrobiliśmy.Po przelaniu jajka zaczęło cuchnąć



mąż wyniósł i wyrzucił z domu i jajko i kieliszki!
Małemu od razu wszystko minęło.Byłam w ciężkim szoku.
Co o tym sądzicie zauroczył go ktoś?
Dodam że karmię piersią i niczego zakazanego nie jadłam,nie przewiało go bo wczoraj było ciepło bardzo na dworze.