A jak już sie wyprowadzą, to po nocach spać nie będziemy mogły, bo będziemy się zastanawiać co te nasze 'maluchy' wyrabiają
Ehh przerypane życie matki... ;p
A tak poważnie Meegii... Pocieszyłaś Sylwię, nie ma co

)
Sylwia Adaś mówi pięknie mama (jak coś chce), tata, baba, dada, daaaa (co znaczy daj)

Raczkuje, zasuwa jakby motorek z pupci miał

wstaje sam trzymając się czegoś (stół, fotel, łóżeczko) a od poniedziałku nawet sobie chodzi wzdłuż łóżka czy stołu

Jest takim rozrabiakiem, że czasami zastanawiam się czy oby mi go w szpitalu ktoś nie podmienił

(żartuję oczywiście)

)
Szafki otwiera, ubrania wyrzuca, później tylko składania ja mam trochę... Najbardziej lubi szafkę, w której mamy kubełek na śmieci

W kuchni wszystkie garnki są bebenkami...
Taki maly sajgon w domu mamy

Cały czas musimy chodzić za Adasiem i pilnować Go
Jak jest zmeczony, to przychodzi się przytulić, daje mnóstwo buziaków (tylko mamusi! Tata jak do tej pory dostał tylko1, albo może aż 1

), noooo, wkłada palce do buzi, nosa, ucha, ciąga za włosy, jak mowię, że boli, to jeszcze mocniej to robi przy czym bawi się w najlepsze

)
Tak bardzo czekałam na te wszystkie momenty...

I póki co się nie przerażam

Czekam na to, co będzie dalej...
