Cześć Dziewczyny!
Lefkowa gratuluję obrony!
Justyn.ka uważaj na siebie, dobrze, że z małym wszystko ok
Laperedhil wszystkiego naj z okazji rocznicy:-)
Ja też mam skierowanie na krzywą cukrową, muszę mieć wyniki na wizytę za dwa tygodnie. Odwlekam zrobienie badań jak tylko mogę, ale w końcu muszę się tam wybrać, może w czwartek...;-)
Ursula ja też planuję jak najdłużej zostać w domu. Pracowałam do stycznia, w styczniu też się przeprowadziliśmy, a w lutym postaraliśmy się o maluszka. Nie bardzo miałabym co zrobić z dzieckiem, teściowej takiego maleństwa nie dam, zresztą ona pewnie i tak by nie chciała, ze względu na zdrowie - nie dałaby rady opiekować się roczniakiem, może najwcześniej, kiedy dziecko będzie miało 2 latka pomyślę o pracy. Wtedy teściowa powinna dać radę, bo głównie chodzi o podnoszenie dziecka, dwulatka już nosić nie trzeba. Ona wtedy chętnie się wnukiem zajmie, Dawidem też się opiekowała. A opiekunki za żadne skarby świata nie chcę, nie będzie mi się obca baba po domu pałętać;-) Na szczęście mąż ma stabilną, świetnie płatną pracę, więc o finanse nie musimy się martwić. Boję się tylko, że kiedy już będę chciała zacząć pracować, to nie uda mi się nic znaleźć...
W sobotę mieliśmy małą imprezę i tak się wcześniej nasprzątałam, że strasznie bolały mnie plecy w krzyżu. Chyba nieco przesadziłam...
Ta moja poparzona ręka zaczyna się goić, ale wygląda okropnie i jak wychodzę z domu, to naklejam 2 wielkie plastry, żeby ludziom takiego widoku zaoszczędzić.
Wkurzam się powoli, bo czekam na kuriera i nigdzie nie mogę się ruszyć, a jego nie widać. Wyszłabym chociaż posiedzieć na tarasie, ale nie będę słyszała dzwonka

Na poprawę nastroje pomalowałam sobie właśnie paznokcie:-)
Jeśli chodzi o poród, to nie bardzo pamiętam moje uczucia, chyba głównie oszołomienie:-) pewnie spowodowane lekami... Jakoś do mnie nie docierało, co się dzieje. Mam nadzieję, że tym razem będę bardziej świadoma.
Pisałyście o facetach - mój w domu nie robi nic, na szczęście nie zostawia też za sobą bałaganu. Ja teraz jestem w domu, więc sprzątam, gotuję i wykonuję te wszystkie domowe czynności i właściwie jest to dla mnie naturalne - on jest w pracy, ja pracuję w domu. Ale muszę zaznaczyć, że wszystkie "męskie" obowiązki wykonuje bez przypominania i nawet z ochotą. Na razie wszystko pasuje, nie wiem tylko, czy po urodzeniu dziecka dam radę panować nad wszystkim tak, jak teraz... On właściwie nigdy nie zajmował się domem, w takim sensie jak ja, bo najpierw mieszkał u mamusi, która nie pracuje i wszystko za facetów robiła, po ślubie zamieszkaliśmy u moich rodziców, więc też nie sprzątał, ani nie gotował, a teraz odkąd mieszkamy sami, to ja nie pracuję:-) coż, najwyżej przez jakiś czas będzie syf w domu.