Jeśli chodzi o to nacinanie to dość długo ta lekarka o tym mówiła na szkole rodzenia, nie sugerowała co jest lepsze-czy ochrona krocza czy nacięcie. Mówiła że dziecko do 3,5 kg da radę urodzić z ochroną krocza, lekkim otarciem, większe dzieci już nie tak łatwo choć ostatnio spotkala na oddziale kobietę która rodziła pierewsze dziecko - sama i nie popękała a mała miała 5 kg

podobno korzystała z tego balonika do ćwiczeń mięśni. Szukałam nawet tego w necie ale drożyzna straszna :/ Tak czy inaczej ta lekarka mówiła że no niestety nie da się przewidzieć pewnych rzeczy i jeśli mamy pęknąć bardziej to już lepiej naciąć bo jeszcze pęknięcia 1 i 2 stopnia nie są dramatem to już 3,4 bywają po prostu skomplikowane, bo pęka się wzdłuż...czyli do odbytu, a nacinają pod kątem w dół zazwyczaj w lewo i łatwiej zaszyć przecięcie niż przerwanie. Co do CC mówiła że sama miała i osobiście uważa że jak najszybciej trzeba się podnieść po takiej operacji, bo im dłużej mięśnie brzucha leżą i nic nie wykonują tym gorzej później się jest podnieść, ona mówi że wstała po 6-7 godzinach z gwiazdami przed oczami ale po 24 śmigała przy dziecku a jej znajoma nie przemogła się i leżała dwie doby.
Nie wiem laski, przeżyć to musimy ale przyznam że zaczynam się cykać. Po niedzieli się widzę z gin i będziemy rozmawiać o tym CC, co jak i dlaczego. Pocieszam się myślą że im bliżej porodu tym tak ma się dość ciąży że chce się szybciej rodzić
annie myślisz że tam przypięta jest jakaś instrukcja do nóżki?

ja podejrzewam że przy parciu jakaś zapadka we łbie się odblokowuje i zaczynamy wiedzieć co i jak
Ah no i cytując lekarkę ze szkoły rodzenia - wszystko też zależy od tego z jakiego materiału jesteśmy, że pewne rzeczy są genetyczne, jakośc tkanki itd. że ważne żeby przed porodem unikać zakażeń intymnych bo potem tkanki są kruche i łatwiej pękają no i ona generalnie jak przyjmuje poród woli jednak nieznacznie naciąć niż potem leczyć to "sarajewo w pochwie"
