reklama

Mamy majowe 2009

reklama
mamamatysia powiem ci że mój Filip też woli sloiczki ale czasem uda mu się zjeść coś mojego wczoraj gotowałam ziemniaki z dynią dziwnie się parzył na mnie jak jadł ale udało mi się wcisnąć pól porcji :sorry:
 
kasia - u mnie jest identyczny odruch po mannie.. Ale ja poki co zganiam to na niedojrzały układ pokarmowy, bo po moim mleku tez jeszcze czasami uleje. I ja jestem zdania, ze nic na siłe.
 
Cześć Kochane , ja już trzy razy zbierałam się by cos napisać ale za każdym razem mój mały mężczyzna domagał sie uwagi i niestety musiałam odpuścić

aga_k_m jeszcze raz najlepszego dla Jagódki, dużo calusków :* :* :* :*

Jolu napisałaś coś co mnie leciutko zamiepokoiło, otóż piszesz ze Twoje dziewczyny mają już prawie zarośnięte ciemiączka, mój Dami ma wciąż 2,5 na 1,5 i teraz zgłupiałam czy to jest ok. Dostaje wit D a mimo to ciemiączko nie zarasta. Jak duże powinno być w 5 miesiącu życia??? Rozwiejcie moję obawy bo już nie wiem co sadzić ...

a tak z życia to w sumie nic się ciekawego od wczoraj nie wydarzyło, w dalszym ciągu mamy mieszkanie , nikt nas z dymem nie puścił a nawet sasiad remontowiec się trochę uspokoił i ostatnio moge cieszyć się jako taką ciszą .
Młody od wczoraj męczył się z kupsztalem po Młodej marchwi ale już sobie poradził :-)
 
Kasiu-Cztery pierwsze dni wcinał gotowane papki aż miło a potem sie "zaciął".Kazda łyżeczka wkładana do buzi lądowała na mnie:wściekła/y:.Trzy dni walczyłam-czwartego się poddałam.Mateusz do roku jadł dania ze słoiczków(plus pokarmy stałe np w formie parówek:baffled:)więc na razie się nie martwię.
 
nie lubie Was! 19 stron do nadrobienia! więc ja powoli przez to przebrnę, a Wam opiszę co u mnie...

od 3 dni mój wujek (brat Mamci) jest w szpitalu, zaczeło mu buczeć i szumieć w uchu i po godzinie ogłuchł na jedno ucho, teraz jest w szpitalu i robią mu badania, wszyscy przejęci z wyjatkiem wujka, który uciekł ze szpitala na kilka godzin, bo go w pracy potrzebowali! wczoraj pojechałam do rodziców i wspierałam Mamcię i Babcie, a dokładniej to Iza wspierała... dziś wujek ma wyjść ze szpitala, a wyniki badań w tym tomografii jakos na dniach mają być...

a poza tym nuda, zaraz chyba znów posprzątam... Iza odkryła swoje nowe zabawki:
*grzechotkę zrobioną z siatki jednorazowej z Tesco (sztywna i szeleści! Inne to tylko marna namiastka...)
oraz,
*bębenek z nowej kaszki (tekturowe opakowanie z kaszki HiPPa)

a ja chciałam jej coś kupić, a tu taka niespodzianka:-D:-D:-D:-D:-D

mąż na rentgenie zęba, a Was czytam...

a owca powodzenia w odchudzaniu, ja rok temu do ślubu schudłam ok.17kg, żeby na 4 tyg przed ślubem odkryć, że Iza jest w drodze! Dasz rade!
 
nino - Jaga jeszcze samodzielnie nie siedzi - próbuje - ale nadal się gibie, kolana to juz u nas standard (co niektórzy krzycza na mnie, ze jej krzywde robię, ale.. dla mojego dziecka krzywdą jest leżenie) - od biedy w lezaczku tez posiedzi.

Co do @ - ja nadal nie mam i sie cieszę:tak::-D zapewne nadejdzie jak powroce do pracy i rygorystycznie odrzuce Małą od piersi. Teraz tylko gadanie mi dobrze wychodzi w temacie mleka modyfikowanego - Mała po prostu nie lubi go, a mi wygodniej wyciągnąć cycka.
 
reklama
owca, no fakt jak we dwie zaczniecie wymyślać co chcecie by było na weselu to tylko współczuć waszym menom ;-):-D

kasia, dzięki za odpowiedź. mój teraz też mniej cyca ciągnie, w sumie to wygląda jak u was, że tylko do popicia, albo w nocy. tyle tylko że ja cały czas laktatorem cycki molestuje i w ciągu dnia daje mu moje mleczko w butli :tak:

ostraszka, niestety nie korzystam z żadnego forum dotyczącego chrztu :no: to już jest bardziej kameralna imprezka, sama najbliższa rodzina, więc nawet jak zrobię jakiś przypał to nie będzie tragedii :laugh2: no ale - sale gdzie robimy imprezke znam - bo tam było nasze wesele, kościół znam - bo to moja parafia, proboszcz mnie z niczym nie zaskoczy (a raczej ja jego zaskocze jak się wyda coś co chce zrobić :-D:-D oby się nie pokapował bo będe miała przejebutane :rofl2:), kamery nie potrzebuje, tylko fotografa jeszcze szukam. w sumie ci co byli na weselu nie byli źli, ale oni wtedy mieli walniętą maszynę do drukowania fotek i o ile na łytce fotki wyglądają rewelka, to na papierze już nie takie wow :eek: tak więc troszkę z nimi walczyłam o poprawienie tych fotek ;-) a reszte rzeczy korzystam z podpowiedzi Joli - co trzeba kupić, i Niny - co załatwić u księdza. myślę że sobie poradzę :tak::-)

confi, nie mam pojęcia o tym ciemiączku :sorry:

 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry