Witajcie Kochane
Mmatysia, Roxy, Marzenka - baardzo Wam współczuje tego co się w Waszym otoczeniu dzieje. Ja akurat w temacie rzek jestem dość biegła, a np. Odrę studiowałam dość wnikliwie... M A S A K R A... Mam nadzieje, że sytuacja w kraju ulegnie polepszeniu, i że i tym razem unikniemy powtórki z 1997 r.
Mam też nadzieję, że nasze Państwo zamiast wydawać kasę na zaj..biste kampanie wyborcze zabezpieczy odpowiednio obwałowania, brzegi itp., zainwestuje w sukcesywną ochronę przeciwpowodziową, bo ... mnie już osłabiają regularne wiadomości (na przelomie lutego/marca oraz lipca, a w tym przypadku doszedł maj) o zagrożeniach powodziowych.
U nas jest całkiem całkiem... Nie pada, ale jest dość pochmurnie. Wyszłam dzisiaj na chwilkę z domku, i o dziwo nawet zimno mi nie bylo.
Confi - u nas także nigdy nie stosowano żadnych preparatów "cokolwiejbijczych"... Także nie pomogę.
mamo Niki - zdróweczka Kochana Ci życzę
Moniko - Ty piszesz o ZOO, a ja... trzymam kciukiz a pogodę na roczek.. Oby się wypogodzilo.
A ja jestem "wypluta" normalnie... Jaga znowu dala czadu w nocy - ale nie bede opisywala szczegółow - bo... nie chcę Was już zanudzać tymi opowieściami. Moj M uważa, że to wszystko przez zęby.. no i tyle... ja nie wiem, może ja już przesadzam... może coś ze mną jest nie tak... Moj M wstaje o 6:30 jak skowronek, a ja wstaje o 8:30 jakbym byla z krzyża zdjęta... On w ogóle nie jarzy Jagowych nocnych cyrków... wrrrrrrrrrrr
No a jutro w ogóle jedzie na pseudo szkolenie do Muszyny (o dziwo nie odwołali, bo nie widzą zagrożenia powodziowego) - i przez 3 dni będzie korzystal z życia, grrrrrrrrrrrrrr