Happy, jestem z Markersdorf an der Pielach, to zaraz obok St.Polten (chociaż rodzić tam nie mam zamiaru).
Anitaka greatulacje, dużo zdrówka dla Was!
A ja jestem leżąca. Ostatnio pobolewał mnie trochę brzuch, ale ból się zaostrzył i wylądowałam u lekarza. Diagnoza - macica się nie rozkurcza i dzidziuś siedzi ściśnięty na samym dole brzucha. Dostałam bycze dawki magnezu (dzięki któremu muszę być 24 godziny obok łazienki, bo inaczej będzie tragedia) i 3x utrogestan. Nie wiem czy to od niego, ale mam takie rozchwianie emocjonalne, że sama mam siebie dość. Raz się śmieję, a za chwilę beczę z byle powodu, do tego łatwo mnie rozwścieczyć.
Wg daty zapłodnienia jestem w 16+3tc, wg pomiarów wielkości dziudziusia - 18tc

Mały jest bardzo duży, ruchliwy niesamowicie i potrafi już pokazać, że będzie z niego diabeł.
No właśnie, mały. Będzie jednak chłopczyk

Co mi plany trochę popsuło, bo przy dziewczynce wiedzieliśmy, że będzie Emma, albo Elena. A na chłopca nie mamy pomysłu. Jak się nie dogadamy (męża teściowa buntuje na staropoświeckie imiona, a ja ich nie lubię za bardzo), to będzie Christian, bo na początku Erik miał tak mieć na imię.
Co do dzidziusiów, na początku mleka też nie miałam, dopiero na 3 dzień dostałam. Erik ciągał i ciągał i coś tam chyba udało mu się napić. Siuśki zrobił na 3 dzień, a smółkę to sobie walnął około tygodnia przed porodem, co się skończyło zgnitymi wodami płodowymi. Zapach na sali porodowej podobno był bezcenny...
Przy drugim dziecku może spróbuję z chustą, jeśli kręgosłup pozwoli. I rzucę się na pieluchy wielorazowe.