czesc dziewczyny,
Dzieki za pozdrowionka i gratulacje
W koncu maly dal mi odsapnac. Myslalam, ze juz sie nie odessie. Podalam mu troche sztucznego mleczka i spi. Mial dzis pierwsza kapiel, ale mu sie nie podobalo. Jest zmarzlaczkiem jak mamusia, musi byc caly czas szczelnie opatulony inaczej sie trzesie z zimna. Poza tym czujemy sie dobrze, nawet szybko wracam do sil. Szybciej niz po Kubie, ale tam mialam przy porodzie pekniecie.
Ostatecznie mlody bedzie mial na imie Macius

Niech zyje zdecydowanie!!!!
Porod mialam szybciutki, od pierwszego skurczu tylko 6,5h (przy Kubie byla to prawie doba!), na tyle szybki, ze ledwo zdarzylismy do szpitala. A te baby na infolinii kazaly mi jeszcze czekac w domu. Ja wymoglam na Bartku ze jedziemy i cale szczescie, ze zaufalam sobie. Nie zalapalam sie juz na znieczulenie, nie wiem jak to przezylam, ale sie udalo. W sumie mialam z 10 skurczy, 3 w domu, 2 aucie i reszte w szpitalu (1 w wejsciu, wspolczuje portieriowi!) no i Macius wyladowal na moim brzuszku. Maly chomiczek, mial takie wielkie papulki, ze nie bylo widac oczu. A lapka to mu wychodzila z szyjki, nie bylo widac ramionek, taki Macius

Ciesze sie ze juz po wszystkim.
Edytko - zyczymy szybkiego powrotu Szymkowi do zdrowia i trzymamy za Was kciuki.
Kama - nie stresuj sie szpitalem, wszystko zalezy od ludzi, dwa razy tu rodzilam i nie mam zastrzezen do opieki, no ale kazdy ma inne odczucia i oczekiwania, poza tym kazdy porod jest tez inny.
Co do wyjscia ze szpitala, to mozna juz po 6h, tyle trzeba odczekac po urodzeniu, wtedy badaja maluszka i jak nie ma przeciwskazan to mozna wracac do domku, takze ja juz o polnocy bylam z powrotem w domeczku. I zaszczepilismy malego od razu na gruzlice.
Zaraz wkleje zdjecie maluszka, tylko sie dowiem jak sie to robi
