reklama

Mamy z Bradford

reklama
no tak ja juz powolutku dostaje bzika;-)to raczej z nudow i tego wyczekiwania.wlasnie przegladalam sobie moja ksiazeczke, w ktorej polozna zapisuje caly przebieg ciazy.mam pytanko do mam, ktore juz maja swoje szkraby.jestem najzwyczajniej w swiecie ciekawa jaki byl wasz ostatni wpis w rubryke 'relation to brim' wlasnie doczytalam sie ze moje 4/5 to chyba jeszcze kawalek do porodu:baffled: a jak bylo u was??
 
kama bede rodzila w st james:sorry2:no coz nie powinam narzekac bo mam do szpitala pare minut, no moze parenascie;-) no niestety koleznaka ktora rodzila tam 3mc temu nie ma najlpeszych wspomnien:baffled:moze nie bede cie straszyla,ale tutaj chyba jest jak wszedzie-wszystko zalezy od ludzi.konczac powiem tylko tyle ze ona wyszla na wlasne zadanie chyba po 6 czy 8 h:confused:
 
Kochane Edytka mi wysłała smska ,ze jest z Maleństwem w szpitalu, bo Szymonek ma infekcje krwi. Edytko prosiła żeby Was pozdrowić i pogratulowac serdecznie Kasi.

Edytko trzymamy kciuki i czekamy na dobre wiadomości
Całuski
 
Ojejku nasz maly Szymus:-(. Mam nadzieje ze ekspresowo wroci do zdrowia. Trzymam kciuki!!!!
Od rana czekam na wiesci i zdjecia od Kasi,juz sie nie moge doczekac.
Brzuszek mi sie dzis bardzo stawia,twardy jak kamien.
 
czesc dziewczyny,

Dzieki za pozdrowionka i gratulacje :)

W koncu maly dal mi odsapnac. Myslalam, ze juz sie nie odessie. Podalam mu troche sztucznego mleczka i spi. Mial dzis pierwsza kapiel, ale mu sie nie podobalo. Jest zmarzlaczkiem jak mamusia, musi byc caly czas szczelnie opatulony inaczej sie trzesie z zimna. Poza tym czujemy sie dobrze, nawet szybko wracam do sil. Szybciej niz po Kubie, ale tam mialam przy porodzie pekniecie.
Ostatecznie mlody bedzie mial na imie Macius :) Niech zyje zdecydowanie!!!!
Porod mialam szybciutki, od pierwszego skurczu tylko 6,5h (przy Kubie byla to prawie doba!), na tyle szybki, ze ledwo zdarzylismy do szpitala. A te baby na infolinii kazaly mi jeszcze czekac w domu. Ja wymoglam na Bartku ze jedziemy i cale szczescie, ze zaufalam sobie. Nie zalapalam sie juz na znieczulenie, nie wiem jak to przezylam, ale sie udalo. W sumie mialam z 10 skurczy, 3 w domu, 2 aucie i reszte w szpitalu (1 w wejsciu, wspolczuje portieriowi!) no i Macius wyladowal na moim brzuszku. Maly chomiczek, mial takie wielkie papulki, ze nie bylo widac oczu. A lapka to mu wychodzila z szyjki, nie bylo widac ramionek, taki Macius :)
Ciesze sie ze juz po wszystkim.

Edytko - zyczymy szybkiego powrotu Szymkowi do zdrowia i trzymamy za Was kciuki.

Kama - nie stresuj sie szpitalem, wszystko zalezy od ludzi, dwa razy tu rodzilam i nie mam zastrzezen do opieki, no ale kazdy ma inne odczucia i oczekiwania, poza tym kazdy porod jest tez inny.
Co do wyjscia ze szpitala, to mozna juz po 6h, tyle trzeba odczekac po urodzeniu, wtedy badaja maluszka i jak nie ma przeciwskazan to mozna wracac do domku, takze ja juz o polnocy bylam z powrotem w domeczku. I zaszczepilismy malego od razu na gruzlice.

Zaraz wkleje zdjecie maluszka, tylko sie dowiem jak sie to robi :sorry2:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry