reklama

Mamy z FRANCJI!

hej wszystkim :)
parisienne: no kurde akcja z autem, wspolczuje! bo zalatwianie papierkow i telefonow na pewno nie pojdzie szybko! ja tez od 3 dni odwlekam telefon do axy... musze wymowic ubezpieczenie naszego mieszkania, na za 2,5 m-ca... jest juz co prawda sprzedane, ale dopoki tu mieszkamy musimy je podtrzymywac,a prawnie mieskzamy do 10 stycznia 2011, mimo ze opuszczamy je juz za 9 dni...
no i musze z kolei ubezpieczyc nowe mieszkanie do ktorego sie mamy wprowadzic... jak ja nie lubie zalatwiania takich spraw, jestem trop nulle!!!!! wszystko mnie przerasta, najlepiej lubie jak sie maz administracja, papierami zajmie :)

ja obecnie mieszkam w suresnes w 92, zaraz k/paryza. a za 9 dni przeprowadzamy sie do wersalu (78), troche nam to zmieni, bo przywyklam do tlumu, tego, ze cos sie ciagle dzieje... wczesniej mieszkalam w paryzu najpierw w 8 a pozniej w 7 dzielnicy zaraz kolo invalides. ale z dzieckiem w paryzu zyc nie chcialam a i teraz uciekamy w wieksza cisze, mimo z emam tu przestrzen i relatywny spokoj ( lasek bulonski 5 min do domu). zobaczymy jak nam sie tam bedzie zylo :)

a dziewczyny napiszcie w ogole ile macie lat i ile juz jestescie we francji????

ja mam 25 i we francji na stale jestem od 7. wczesniej przyjezdzalam tylko na letnie wakaje i ferie zimowe i ewentualne 'przekrety' dzieki wychowawczyni od francuskiego : zeby sie poduczyc jezyka w ciagu roku szkolnego i zdac tu egzamin w czasie mojej klasy maturalnej ;)
 
reklama
parisienne : to mnie podminowlas... brat 9 lat jak przyjecal i zle mowi... loo... szok troche moj stary dobry przyjaciel przyjechal jak mial 6 i mowi b. dobrze, jego brat natiomiast urodzil sie tu ... nie mowi... WCALE! rozumie i umie, ale nie chce! hmmm....

a co do ciazy.. to zycze poprawy sytucji. na KIEDY masz termin, w kwietniu jakos, nie ????

ja z kolei az sie bojej drugiej, z ebedzie tka jak pierwsza i wlasnie licze na to "ze kazda cioaza inna"
pierwsza byla straszna, zmeczenie takie, z enie moglam wstac plus sporo problemow, dodakowych badan ... z najwazniejszych to amnipounkcja, konflikt serologoczny i cukrzyca ciazowa... :( takze, ja licze na zupelnie inna iaze :)

ps. ale sie trafilo! u nas tez dzis rosolek :)
 
hej zabojadki:))) ja dzisiaj w koncu mialam normalna nocke, po wczorajszych jajach calodziennych i nocnych mloda w koncu byla dzisiaj grzeczna i regularna i pospalysmy do 10 z budzeniem regularnie co 2.5-3h. teraz mloda spi i jak wstanie to wyrywam na spacer bo u nas doslownie lato w Lyonie! a trzeba skorzystac bo od niedzieli podobno duuuuuuuuupa i deszcze beda:ppp

poza tym co do zycia w PL o ktrym gadalysmy wczoraj, zapomnialam wam powiedziec pare rzeczy jeszcze co mne drazni i bawi w PL jedoczesnie (nie mowie o plityce bo tu kazdemu siekiere w plecy bym wbila), ,
jak bylam w PL poszlam do kolezanek ubrana w dres Nike i buty Nike(nie nowki-juz noszone wczesniej)- tak jakos lubi ta marke i kupuje sporo w decatlonie, no i po powrocie do Fr kumpela mi pisze ze druga kumpela co z nami byla powiedziala ze mam sie za burzuja i robie pokazowke ze stac mnie na Nike... prawie sie zlalam... zauwazylam ze mnie scinala wzorkiem wtedy ale nie gadala nic, a potem do ludzi opowiadala ze ja spie na euraczach i robie szpan.... no jaaaaaaaaaa.... tylko zeby pinda wiedziala ze nie zarabiam nawet smica bo pracuje na niepelny etat i ze takie przyjemnosci jak markowe ciuchy niecodziennie kupuje to by sie chyba zdziwila... ale czort z tym nie bede idiotki prostowac niech mysli ze mam poduszke pod glowa napchana forsa !! Po drugie obgadywanie kto jak chodzi ubrany i kto z kim spi doprowadza mnie do szalu, tak jak obrabianie d... komus... ja jestem szczera do bolu i potrafie powiedziec komus w oczy ze wyglada zle np albo ze go nei lubie, i tego samego wymagam od inych ze jak cos we mnie im nie pasuje to poprosze prosto w oczy -nie obraze sie. za to jak ktos mi rypie za plecami to wtedy suchej nitki nei zostawiam na takich ludziach i ide na calosc. tu we FR podoba mi sie ze moge wyjsc na ulice w podartych gaciach z epoki lodowcowej i nikt na to nie patrzy i nie obgaduje tak jak w PL. serio Polska w unii juz tyle lat a mentalnosc polakow tam mnie tak wpienia ze masakra, totalne zacofanie jakby czas tam stanal w miejscu 15 lat temu...
tu we FR bardzo mnie wkurza zachowanie niektorych Polakow, u mnei w dzielnicy jest polski kosciol,przy nim taki mini barek ze mozna polski obiad zjesc kupic polskie produkty, przed wielkanoca poszlam tam z mama po kapuche kiszona i ogory -pytam bez kolejki o cene a taka lampucera lat 60 na oko, szminka pod nos czerwona, plaszczyk z zabotami po same oczy, wielka pani francuzka polskiego pochodzenia " phhhosze panioommmm tutaj jezd kolejka" ! a ja mowie"prosze pani do pytania o cene nie potrzebuej stac w kolejce" a ona "to jest chamskei zachowanie" no to ja zgrubej rury " chamskie to jest pani zachowanie ze tak traktuje pani rodaka a po drugie jestem w ciazy i jak bede chciala to wejde przed pania i zrobie zakupy czy to sie pani podoba czy nie prawda panowie?? (zwrocilam sie do sprzedawcow)" a oni: pani w ciazy? prosze przejsc na poczatek kolejki, co podac?? ,ja w smiech spojrzalam tej malowanej zolzie w oczy z pogarda a tamta az czerwona ale juz nic nie powiedziala hihih:))))))) noooo to mi ulzylo:))))))))
 
jestem po wizycie, wszystko ok:)
szyjka się skróciła o 1 cm, ale powiedziała ze 2 cm na tym etapie to jest ok. nic nie przytyłam przez ostatni miesiąc, za to młody owszem (mam 10 kg na plusie od początku)

ja z kolei az sie bojej drugiej, z ebedzie tka jak pierwsza i wlasnie licze na to "ze kazda cioaza inna"

ja Ci to potwierdzę, bo pierwsza to jakby jej nie było, a teraz ciągle coś mi dokucza.... strasza mnie co chwilę jakimiś powikłaniami metabolicznymi i cukrzycą, bo wg francuskich siatek centylowych młody jest za duży i ciągle mnie kłują i sprawdzają.
Powiedz mi jeszcze, czy kosmetyki lepiej w aptece czy w monoprix?

a byłaś w carrefourze w seresnes? ja tam jeszcze nie zaglądałam, opłaca się tam wejść? do której jest otwarte? mój będzie około 18.30 w domu, więc dla mnie to wieczór na zakupy.

przyszłam do domu troszke odpocząc i muszę iść do apteki, bo mąż zakatarzony
 
boze juz wiem, co mialam napisac dzieki antylopkowi :)

zoe : idz do apteki bo Adiaril! to taki proszek do rozpuszczania w 200ml wody i podawania do popicia w ciagu dnia. mozeszk upic bez recepty, z recepta jest refundowany.on zapobiega odwodnieniu, to tak jak lek, no prawie nie zmienia smaku wody! jak dzieci maja wymioty lub biegunke chroniczna to sie im daje, zeby sie nie odwodnily. bo jak dojdzie do odwodnienia to juz faktycznie ciezko...

antylopka : jak sie spacer udal? my na szybko, 40min tylko, maly juz sie rzucal, marudzil. wkoncu skapitulowal i spi mi od 45 minut :) ufff... tyle spokoju! trzeba korzystac!
dobrze, ze zrobilas awanture!!!!!!! mam nadzieje, ze juz nie bedzie problemu z karta i ze szybko wysla czekierke

kochana juz to kupilismy ale ona wogole tego niechce pic z niczym!!
 
dziulka - mnie wkurza, jak słysze narzekania, ale żadnej próby zmienienia tego, co się nie podoba. Moi rodzice zawsze nas uczyli i sami tak postępowali, że po to ma się głowę i ręce, aby pomysleć i zadziałać, aby żyło się lepiej. Nigdy nie pływali w luksusach, ale starczało na wspólne wakacje czy prezent jakiś wymarzony pod choinkę. Teraz jak na to patrzę, to widzę, że musieli się bardzo postarać, aby w tamtych czasach w trójką dzieci nam zapewnić wszystko, co zapewnili.
 
witajcie !!!! mala juz lepiej wczoraj jeszcze nocna jazda do szpitala bo mala mi z rak padala, wymiotowala,zasypiala, i wogole nic niechciala pic! oni pytaja sie czy nie upadla gdzies na glowe bo moze wtrzas mozgo , ja mowie ze nie to oni ze to wirus i wrocic za 48 godzin jak nie przejdzie! ja sie wkurzylam boone mi mowia ze jak nie pije to znaczy ze jej sie niechce ; mala mi kilogram schudla w jeden dzien! ale dzis juz lepiej nie wymiotuje!! ok jestesm szczesliwa!!
Witam nowe mamy na formu!!! widze wszystkie troszke z dala ja mieszkam w 8 dzielnicy zaraz przy luku! i wogole mi sie tu nie podoba no ale tatus ma prace i chate dali wiec narazie tu zyjemy! mi ogolnie Paryz sie nie podoba , ludzie, i wogole!! wszystko takie skomplikowane! wczesniej miszkalam 9 lat we wloszech i tam mi bylo super i bardzo tesknie! ale maz nie teskni wiec tu siedzimi!
co do mezow!!!!! czytajac wasze opowiesci to ja chyba powinnam go zostawic bo cham jak niewiem! nie pomaga jak ma wolne to musi on odpoczac bo jak pozniej do pracy wroci jak bedzie zmeczony!!! i takie jaja ze hoho!!!syf robi i tyle! a jak juz sie wezmy za sprzatanie to z laska! ale to akurat mnie nie obchodzi! chodzi mi tylko o corke nasza ze ona bardzo chcialaby sie z nim bawic! a on albo zmeczony , albo zle sie czuje!! i widze ze jej tez sie nudzi tylko ze mna i chcialaby z nim pojsc do parku no ale co poradzisz jak takiego ojca ma !! ja to po kryjomu dowiaduje sie o powrot do wloch! zobaczymy co z tego wyjdzie!!
jesli chodzi o jezyki to mala ma trzy bo w domu po wlosku , ja po polsku a na dworze po francusku i widze ze juz jej sie myli , bo za nilm tu przyjechalismy to mowila troche po wlosku a teraz juz miesza te slowa a niektorych wogole nie mowi! no ale o to sie nie martwie bo wkoncu znajdzie cos dla siebie ! oby tylko zdrowie bylo!
a co do Polski! ja tez nie przpadam,jezdze tylko raz na jakis czas do rodzinki , bo nawet juz znajomych tam nie mam bo powyjezdzali do anglii i tyle! Dziulka ma racje co do zadrosnych kolezanek!!! tacy to juz sa ci ludzie co tylko tym zyja! ide troche odpoczac poki mala spi! buziaki dla Was! pozdrawiam!!!
 
zoe : ciesze sie, ze lepiej juz troszke... ale dawaj jej jak najwiecej wody, i tego plynu, przekupiaj moz eja jakos a to slomka , a to w "doroslym" kubku, no nie wiem... twoja jest sporo starsza od mojego, to moze juz sie nie daje przekupic...
a co do mez, to nie wiem co ci poradzic... ja bym pogadala i powiedziala, co mnie boli, ze wszystko na twojej glowie i ze takie zdanie, czy takie zachowanie cie wkurzylo... bez kominikacji to z czasem moze byc gorzej, a ty bedziesz coraz bardziej sfrustrowana...

antylopka: ja chodze do carrefoura bo tylko to tu mam, tylko ze ja chodze do tego na dole u ²mnie w centrum suresnes, a nie na rue verdun. tam bylam z 2 razy - produkty i tak te same. to sa male carrefoury, a nie wielkie jak poza miastem... no ale niezbednik spozywczo-chemiczny jest, ja nie narzekam i ciesyzlam sie ze mialam 3mn od domu, bo w wesralu bed emiec dalej i bed emusiala robic raz w tygodniu, moze nawet dwa livraison... nie mam prawka, a siat i pakow wody nie uniose...

co do kosmetykow : ja wole kupowac w aptece, ale w duzej, takiej "ruchliwej", bo wtedy wiem, ze maja zbyt ciagle i nie ma kosmetykow starych... mysle zreszta tez ze apteka bedzie miala anwet lepsze promocje niz monoproix; u nas sa ciagle doslownie promocje na mustele!

A CO DO POSLKI I MENTALNOSCI LUDZI : no to mi to wlasnie sprawia najwieksz problem, tam nic sie nie zmienia, w wawie moze, ale u mnie...szok...
jak jade do polski i podjezedzam pod dom to w oknie co najmniej 2 sasiadki i sie gapia :) nawet moja mama ktra wie o ktorerj wyjechalismy z lotniska i ile mamy drogi jeszcze w oknie nie jest, a one zawsze, zwlaszcza taka jedna :)
bo ona po prostu w oknie na obserwacji ludzi spedza swoje zycie!!!!

co do zazdrosci i zawisci... to szkoda gadac, ksiazke bym napisala... jak zaczelam tu studiowac (mialam 18 lat) to na poczatku bylam na uczelni na lingiwstyce stosowanej (ang./ros.), nie bylo ani jednego polaka! duzo rosjanek, francuzi i jeden slowak!
kontakty byly super, ale ja chcialam miec zajecia tlumaczeniowe z polskiego i miec dymplom-pieczatke sorbony totez zaczelam drugi kierunek z polskim na sorbonie... no i wtedy mialam b; duuuzo polakow
i wszystko bylo ok...koleznaki, imprezeki, wizyty na kawe, piwo, wspolna nauka, pozyczanie sobie wykladow, nagrywanie na dyktafon jak ktos nie moze przyjsc itp itp PELNA WSPOLPRACA...
tak...dopoki wszystkie jechalsymy na tym samym wozku czyli jazda bez trzymanki miedzy uczelnia do 15-16 a potem bieg po dzieci do szkoly, garde d'enfant, baby siitngi do polnocy i pozniej... i wtedy byla jednosc... jak poznalam meza, to jeszcze na poczatku bylo ok, ale ze mieszkalismy daleko od siebie, to ja po kilku m-cach wymowilam moje studio w 7arr; (mialam w zamian za baby sititngi) i prace... maz juz pracuje, jak pisalam duzo, do tego ja w weekendy czesto sittingi, no wiec namowil mnie, zebym przestala pracowac. A ze moja praca wiazala sie tez z wynajmem studia, no to wprowadzilam sie do niego... i wtedy sie zaczelo... kolezanki wiedzialy ze nie prauje juz, wiec nagle ucinki o icuchach, bizuterii, kosmetykach, obcinka od gory do dolu i ironiczne komenatrze... nagle zauwazylam ze niechetnie pozyczaja wyklady ( bo przeciez ja nie pracuje, wiec mam czas, moge chodzic...cytuje jedna : ' ty mozesz siedziec i w stolek pierdziec' hahahaha) pozniej zaszlam w ciaze wiec jezdzilam rzadziej, kupilismy mieszkanko, przeprowadizlismy sie blizej paryza, nawet w tym miescie gdzie teraz jestesmy mieszka jedna kolezanka z uczelni...moglybysmy nawet przez 2 lata jezdzic razem do szkoly..;a tu nic, cisza - nie znamy sie :) ja juz wtedy bylam bardziej nieobecna wiec myslalam, ze brak kontaktu jest normalny... Porod : przyjechaly jeszcze zobaczyc raz dziecko... niby... a nie wiem czy bardziej im nie chodzilo o zobacczenie mieszkania i jaki remont zrobilismy...
bo po tej wizycie juz sie nigdy ZADNA NIE POJAWILA, ani NIE ZAZDWONILA... dziwne, co ? :)
a ja glupia jeszcze sie zastanawialam co nie tak, czy o cos sie obrazily... normalnie maile pisalam po 2-3 do kazdej, w kolejnych, ze chyba nie dostaly pierwszego, co slychac itp
dopiero po kilku m-cach spojrzalam prawdzie w oczy : niemozliwe zeby na 4 laski, kazda 2-3 maile zadna z nich nie dostala ANi JEDNEGO... mowie wam, one mi nigdy nawet na maila nie odpisaly, a co dopiero przyjsc w odwiedziny... dopiero inna kolezanka, taka spoko zyczlwia zawsze byla na boku, samotnik taki, mi powiedziala, ze za moimi plecami mi rowno d**e rabaly... i to jakie rzeczy!!! : ze dziecko szybko zeby zlapac meza w sidla! ze wyszlam za niego dla kasy i takie perfidy.... tak jakby one mialy jakies pojecie o moim zwiazku i moich wyborach zyciowych. dodam wam ze moja przyjaciolka z ktora pracowalam u 1ej rodizny wlasnie w 7-emce, obie od nich mialysmy kazda swoje studio, po licencjacie wrocila do polski. z nia mam kontakt B. dobry i czesto... jej tez zrabaly dupe... a dlaczego???? bo odwazyla sie wrocic do poslki, bo tu jej sie gorzej zylo, a w polsce w przeciagu miesiaca znalzala prace tlumacza w franc. firmie, wprowadzila sie do wlasnego mieszkania, zrobila prawko i kupila z pomoca rodzicow samochod, jednym slowem ulozyla sobie zycie... itd itd...
mam nadzieje, ze ktoregos dnia jak dawna uczelniania kolezanka tu wejdzie i to przeczyta szukajac mam z francji to jej sie glupio zrobi :)

no mowie wam szkoda gadac, jakbym pomyslala to takich anegdotek bym ze 100 albo lepiej znalazla... ps. polacy w UK : moj brat tam zyje, ale od wielu lat, poslka jeszcze w unii nie byla i widzial ten caly naplyw jak otworzyli granice... i tez mowi ze szok... on nie ma zadnych znajomych poslkich tylko ang; i innych i ma taki uraz, ze nie szuka nawet! znajomi rodacy wykantowali go na kase a jak pierwszy raz podjechal autem pod kosciol polski...to mu wybili w BIALY DZIEN szybe i przebili opne... bo jezdzi nowa toyota raf4... tylko ze jesli ja owszem - nie pracuje i powiedzmy, ze zyje za mezowe jak ktos ma takie spojrzenie na sprawe kobiety niepracujacej, to tyc polakow z UK nie interesowalo to ze moj brat rypie w firmie od 7 do 15, je obiad i juz od 16 do 24-1 pracuje we wlasnym biznesie zeby go rozkrecic... i w weekendy tez prauje choc po 2-3 godziny, ale nie lezy bykiem i piwska nie spija.... jednego za drugim... no takze niestety taka paskudna prawda...
 
Ostatnia edycja:
do polski to jeżdżę do Poznania, a tam to ludzi nie obchodzi co u sąsiadów.
Zresztą moje kumpele to jedna w Tuluzie, jedna w USA i tylko 2 zostały w Poznaniu. Za to jak robimy nalot na miasto (bo się umawiamy co do terminu), to całe miasto nasze:)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry