z Danielkiem chodzimy do poradni nefrologicznej. już całej tej historii opisywać nie będę, ale dziś miałam wizytę umawianą. zachodzimy rozmawiamy nefrolog stwierdziła ze ona już nic nie pomoże sama z siebie, dała skierowanie do poradni urologicznej. no to ja lecę (a dodam ze wszystko sie odbywa w jedynym dziecięcym szpitalu wojewódzkim jaki jest na Podlasiu) lecę do tego urologa by umówić do niego wizytę, a przemiła pani pielęgniarka do mnie mówi ze w ogóle nie ma problemu na 3 czerwca. bo na cały szpital przyjmuje 1 i tylko 1 urolog. pracuje po 2 h 2 dni w tygodniu w poradni i taka jest kolejka.
ludzie kochani.
oczywiście wróciłam wściekał do domu. wlazłam na internet i jest pani dr przyjmuje również prywatnie. i mnie przyjmie z otwartymi rękoma nawet w ta środę tylko mam zapłacić.
i taka jest polska cała. i mnie to tak drażni tak denerwuje. bo tu człowiek jest człowiekiem jak masz odpowiednia ilość pieniędzy w portfelu.
a juz jak pomyślę ze to chodzi przecież o dzieci. przecież tu liczy się tylko czas. tu wszystko da sie rade naprawić zrobić jak tylko w czas i w porę będzie postawiona dobra diagnoza i zastosowane leczenie, to mam taki wnerw ze normalnie.... wrrrrr
i moj Danielek chodzi funkcjonuje nic mu za specjalnie nie dolega, a sa dzieci które naprawdę maja problemy zdrowotne a tu jest właśnie tak ze tylko w łapę albo znajomości i w łapę.