krapyka : na piesoz mam 25min, autem kilka minut ( duzo swiatel). jezdzilam kilka razy z mezem jak dzieic byly u dziadkow, a tera znie mam ich tu w IDF z kim zostawic... wiec ciezko zbeysmy po jego pracy jezdzili ( nie ma wteyd ani skzoly ani garderie). nianie mamy ale to studetka ktora do domu zjezdza tylko na weekend, wieczorami sie jest wolna ale z kolei zal mi jej brac po to zeby jezdzic autem po opustoszlaych o 23 ulicach ( rzadna wielka praktyka jesli nie zmienianie biegow i parkowanie ...) a poz atym po claym tygodniu wole wtedy isc z mezem na koalcje czy gdzie sindziej wyjsc a nie tluc jazde ... po prostu bed emusiala sam jezdzic duzo i coraz dalej sie wybierac. albo z mezem i dziemci ale on za kolkiem i mi tlumaczy miasto, a ja na blaszke wkuwam 
ps. mam nadzieje ze pranie nie zmokolo... u nas pochmrno ale deszczu poki co dzis ZERO
i fajnie ma maz z praca z domu ... u nas to pojedyncze dni wielka rzadkosc... w ciagu ostatniego roku bylo to sporo mozliwe, a wczesniej to nigdy nigdy chgyba ze o 24-2 w nocy jak trzeba cos dokonczyc he he ... wiec zadna mi tam super sprawa :/
ps. mam nadzieje ze pranie nie zmokolo... u nas pochmrno ale deszczu poki co dzis ZERO
i fajnie ma maz z praca z domu ... u nas to pojedyncze dni wielka rzadkosc... w ciagu ostatniego roku bylo to sporo mozliwe, a wczesniej to nigdy nigdy chgyba ze o 24-2 w nocy jak trzeba cos dokonczyc he he ... wiec zadna mi tam super sprawa :/
a z dziećmi... to już w ogóle - najlepiej na początek z mężem u boku ;-)