S
Sol
Gość
A ja się odmeldowuję na parę dni bo się wzięłam za pisanie mojej aplikacji na obronę.
Wesołych Świąt wam życzę
Wesołych Świąt wam życzę

Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.

. Tylko zakwękał że nie chce krewki jak mu pani zakąldała tą linke. Ale tatuś i pani powiedzieli że to tylko chwilka i po strachu i zapłakał raz i wyszedł dumnie z gabinetu - nawet na rączki go tatuś nie musiał brac
:-)



Witam
Pozanudzam wam jeszcze bo opowiem jak wczoraj naszło mnie w tesco żeby ryby kupić. Myslę sobie okres świąteczny - będa świerze, bo idą nieźle. No i pan spytał co podac. No to mu mówię że filet z dorsza bez ości i skóry. Pokazuje rybke i mówi czy ten może być. Ja mu mówię że perzeciez on jest ze skórą.. A on, ze innych nie mają. Tak patrzę , a tam pisze że pstrag. No to pytam, a to jest dorsz, on że TAK. No to ja czy na pewno dorsz?. ON znowu że tak, dorsz. No to pytam ile kosztuje, bo ceny nie widze, a pan mi pokazuje etykietkę. To mu mówię że tu pisze pstrąg. A on aaaa, bo pani chciał dorsza!!!!. No to ja mówię że tak. No to poszukamy mówi. No i znalazł i mówi że takiego patroszonego mają. No to pytam , a fileta nie ma. On że nie - tylko taki jest. No to mówie zeby go pokazał.. Ale jakis mały mi się wydał i patrzę a na etykiecie pisze Dora. No to mu mówię, czy to na pewno dorsz, bo ja sie na rybach nie znam. A on do mnie -"ja też sie nie znam, dzisiaj pierwszy dzień pracuję". No i na tym sie skończyło moje kupowanie ryb - o łososia nawet nie pytałam.![]()

to miałas przygode!!!
uśmiałam się, dobre, choć pewnie Tobie do śmiechu nie bardzo było. za to u mnie na osiedlu rozstawiło się kilku sprzedawców z tych hodowli ryb, no i ze niby weszły w życie jakieś przepisy nowe na temat karpi to albo Ci sprzedadzą już ukatrupionego albo z wiaderkiem musisz po niego przyjść, w reklamówce nie dadzą bo to już jest męczenie karpi... nieźle... oczywiście sprzedawcy są tym wzburzeni...
. Ja bym wolała zeby na miejscu go "załatwili". Sama bym nie dała rady. A wogóle to nie lubie karpi
, jakoś mi nie smakują

. No i młyn teraz mają nie z tej ziemi. Ja tam się nie stresowałam, bo założyłam wcześniej ze jak tu nie dostanę tych rybek, to po drodze do żłobka mam rtybny i tam zajrzę dzisiaj, a ze kolejki nie było, bo wszyscy za karpiami, to sie nie ustałam
;-), ale dobrze że sie gościu przyznał ze on sie na tym nie zna, bo jeszcze bym kupiła coś i nie wyszło by danie. A bedę je pierwszy raz robiła...