melduję się że żyjemy

nie mam czasu na fora ostatnio

Ogólnie tak - nie ma porównania zabieg państwowy a prywatny - mamy porównanie bo miała oba.
Warto wydać te 2800zł bo opieka na poziomie zarąbistym i ogólnie super!!!!
Wróciliśmy tego samego dnia - mało brakowało a zostalibyśmy w Wawie bo jak Kaja się wybudzała to akurat padał ten największy deszcz który potem utopił Warszawę. A na tej ulicy gdzie my byliśmy - padał grad XD Mój ojciec złamał kilka przepisów żeby dowieźć nas na czas na PKP ale żaden policjant mu uwagi nie zwrócił bo wszyscy byli zajęci powodzią

Karolina tego samego dnia spała bez chrapania i następnego dnia zaczęła o niebo lepiej słyszeć. Bardzo szybko się jej wszystko wygoiło i nie było żadnych problemów. Zasadniczo ja wychodząc z kliniki z płaczem się żegnałam z personelem bo naprawdę opiekę Kaja miała ekstra.
Przed wenflonem dzieciaczki mają smarowane dłonie elmą (maść znieczulająca) potem dostają głupiego jaśka i zaczynają wyglądać i zachowywać się jak naćpane, wtedy przychodzi "wujek" i na rękach zabiera dzieciaczki z sali przedoperacyjnej na salę operacyjną. Po zabiegu jeden rodzic jest przy dziecku a potem mogą być oboje. Co 15 min każdą salę odwiedza pielęgniarka a co 30 min lekarz. Podczas każdej takiej wizyty coś jest tłumaczone, a przed wyjściem jest długa litania co wolno, czego nie, co robić w razie "W" itp itd. A przed zabiegiem pani anestezjolog zbiera wywiad dokładniejszy niż normalnie a lekarka bada każde dziecko i stan uzębienia (jeśli jest jakikolwiek niezaleczony ubytek daje antybiotyk) - w CK nikt tego nie patrzył, nikt sobie tym głowy nie zawracał. My przed zabiegiem zaleczyłyśmy wszystkie ząbki tak przezornie (przyznaję że nie miałam pojęcia o tym że muszą być zdrowe - po prostu nie chciałam żeby podczas operacji stwierdzono że nie dbam o uzębienie mojej pociechy

)
Tak więc powiem krótko - warto zainwestować w zabieg prywatny bo dziecko nie ma po tym żądnej traumy a wręcz przeciwnie ma bardzo miłe wspomnienia miłego personelu i fazy przed zabiegiem XD Do tego goi się szybciej niż po skalpelu i jest zrobione dokładniej bo nie ma tyle krwi i lekarz więcej widzi.
ciacho - sprawdź jej trzeci migdał - nie żartuję - Kaja miała to samo - 3 dni w przedszkolu i 2 tygodnie w domu i tak cały pierwszy rok przedszkola. W drugim roku przedszkola do grudnia było super ale migdał odrósł i do tego gardłowe przerost i od grudnia siedziała w domu - może z 5-6 dni była w przedszkolu. Pediatra się upierała że to nie migdał a prywatnie laryngolog po obejrzeniu jej dał skierowanie na zabieg bez jakiejkolwiek mojej sugestii.