Witam sie i ja.Megan wspolczuje choroby mamy.Osoba o ktorej mowilam nie jest z mojej rodziny.To przyjaciel rodziny i bardzo bliska nam osoba.Bardzo dobry czlowiek, wiele nam pomogl i mozna powiedziec ze dzieki niemu jest nam tak dobrze. Bardzo przykro mi ze to go spotkalo.Ma guza mozgu.Guz nie jest wielki, ale to jedank guz mozgu wiec nic nie wiadomo.Dopiero po operacji bedzie wiecej widomo.W srode ma operacje.Zobaczymy.Mam nadzieje ze wyzdrowieje i powroci do normalnosci choc nie bedzie to trwalo krotko.To strasznie zywiolowy, inteligentny, i strasznie lubiany facet.Prowadzil bardzo aktywny tryb zycia, kocha swoja prace, podrozowal, zeglowal, przemiezal cala Europe na motorze, tym bardziej mi smutno ze tacy ludzie dostaja po dupie.Zycie jest okrutne..Strasznie , strasznie mi smutno i jakos nie moge przestac i otym myslec.A najgorsze w tym wszystkim jest to ze tylko jego aststentka, zona i my wiemy o tej chorobie.On lezy w szpitalu, jutro operacja a jego dzieci nic nie wiedza (ma dzieci pierwszego zwiazku).To straszne zachowywac taka tajemnice..