Niestety, Brunex podziębiony, więc nie mam sumienia go zostawić, ale tym bardziej zabierać ze sobą.
W fundacji jest fajnie. To ul.Nowolipie, pierwsza za Al.Solidarności jak się idzie Jana Pawła w kierunku Arkadii. Pod tamtym postem jest dokładny adres.
Megi - współczuję dojeżdżania. Jak pomieszkiwaliśmy u teściowej koło Leszna (tego podwarszawskiego rzecz jasna) to się najeździłam, a to było tylko 30 km. No i było się zdanym na samochód, bo linii pociągowej tam nie ma, a PKS były bardzo rzadko, a ostatni chyba koło 19. Teraz puścili linię podmiejską, ale i tak od ostatniego przystanku do domu jest jeszcze 5 kilosów. Ale za to - cisza, spokój, przyroda.
Potem mieszkaliśmy przez jakiś czas w Łodzi i mój mąż dojeżdżał codziennie do Warszawy, prawie 2 godziny pociągiem w jedną stronę. To była męka. Ale dużo ludzi z Łodzi tak pracuje.