Cześć dziewczyny, za wcześnie się pochwaliłam tymi atrakcjami weekenowymi. Okazało się, że moje dzieci zapadły na poważniejszą chorobę i niestety muszą leżeć w łóżku. Wyobraźcie sobie dwie dwulatki leżące w ciagu dnia

W związku z tym musiałam zostać u mamy cały tydzień, bo we dwie miałyśmy większą szansę, zeby je upilnować i nie sfiksować. Teraz już jesteśmy w domu.
Oczywiście z niespodzianki dla męża niewiele wyszło, więc "trzeci" nam się nie miał szansy przytrafić. Za to po tygoniu, byliśmy tak stęsknieni, ze powitanie mogło się zakończyć niespodzianką. Mam nadzieję, ze nie. Zresztą, to nie byłby problem, gdyby niespodzianka była pojedyńcz, obawiam się jednak, ze przy moim szczęściu mogłyby być dwie.
Jeśli chodzi o kawusię, to w środę się wybieram, ale sama, bo małe będą miały kwarantannę po antybiotyku.