Hej dziewczyny, ja nadal w domu. Pisalam ze przynajmniej dzisiaj jeszcze jestescie na mnie skazane :-). Wieczorem wszystko przeszło jakby nigdy nic. Miałam ciężką noc za sobą, bo mój J chyba normalnie robił mi na złość, co ja zaczynałam zasypiać już na dobre to on zaczynał chrapać i po moim spaniu. Jeszcze 2 takie pobudki były ok ale kolejne 3 to myślłam że coś mu zrobię, w końcu poszłam do drugiego pokoju ale ja tak mam że jak już się wybudzę to ciężko mi zasnąć a że dodatkowo w każdej pozycji niewygodnie więc mało pospałam. rano wypelniłam swoje obowiążki i poszłam dalej spać. I oto jestem. Moje założenie. Urodzę w piątek 13 i moje dziecko będzie miało ogromne szczęśćie w życiu. Oj chciałabym ale jak narazie nic się nie zapowiada. Ze względu na to ze zrobilam już chyba wszytsko żeby przyspieszyć poród i nic nie działa więc teeraz relaks i odpoczynek bo jak urodzę to mało tego odpoczynku będzie.
Oj teraz coś znowu zaczyna mnie boleć ale to pewnie znowu fałszywy alarm.
Co do pogody to ranek był ładny, nawet miałąm iść na spacer ale musiałam odespać moją nockę.
Co do rachunków to ja płacę 55 za gaz i 35 za prad i jak narazie mam nadplate ale grzejemy juz od dawna wiec pewnie sie to wyrownalo od ostatniego spisywania licznikow. Wole placic normalnie co miesiac i sobie to jeszcze dodatkowo kontrolowac bo niecierpie jak mi przychodzi jakies wyrownanie i mam spora kwote do zaplacenia i to zawsze dzieje sie w najmniej odpowiednim momencie niestety.
A teraz muszę się napic kawki i cos zjesc bo mnie nagle glod dopadl