Ja " zawsze" chciałam Inez (Ines) ale straszny opór na to imię dostaję. Więc narazie o tym nie myślę. Mój partner z kolei Pola... Ale do mnie nie przemawia a i w Warszawie bardzo eksploatowane.
Już i tak mamy w domu śmiesznie bo mamy w domu dwóch Igorow (każdy z nas ma syna o tym imieniu z pierwszego małżeństwa)
Mam też inne imiona które gdzieś kołoczą mi się po głowie , no ale póki co przecież nawet nie wiem czy będzie synek czy córeczka
Kiedyś sobie obiecałam że jak będę miała chłopcy to dam mu na imię po moim ukochanym dziadku .... Który zresztą uważam że mial bardzo oryginalne imię no i do tego też domyka mi się w teorii imienia na " i" ( jako łącznik dwojga ludzi- rodziców). Chodzi o Izydor, na którego mawialismy też Idzio.
Co do Jozefiny, też się śmiałam ze niby tak żartobliwie sobie wymyslilismy a tak coraz bardziej się przyzwyczajamy że na prawdę tak damy na imię.... Zwłaszcza że Józia brzmi na prawdę słodko. Co więcej okazało się że oboje mieliśmy w pokoleniu pradziadków to imię. Ja Józefa a mój facet Józefine

A Jagienka...Tak czasem mówił do mnie mój pierwszy mąż ( bo to bliskie mojemu imieniu)