Biedny malutki, Mama to Mama , a co tam goście i ich zabawki. Zabawki od jutra będą jego, jak nikt na ręce mu nie będzie patrzył.
Choć też tak czasm mam, że chciałabym, żeby dziecko wdzięczne było i zadowolone

... ale to jest głupie jednak.
Potem zła jestem na gości ( tych bezdzietnych, że wymownie spoglądają, jak to? nie cieszy Cię nasze towarzystwo malutka? ) I głupio się wtedy tłumaczę- wiecie ona na codzień to wesoła jest, spokojna, a teraz głodna, śpiącą, zmęczona, ząbkuje... i pogarszam sprawę.
No właśnie, co wtedy zrobić mądrego jak dziecko marudne, a goście?
Jaką taktykę przyjmujecie?