Shee92
Fanka BB :)
Ja na samą myśl o kolejnej cc mam dość. To również będzie moja 3, pierwsza miałam 8 lat temu natomiast drugą rok temuja tez będę miała 3 cesarkę , jak podchodzisz do tematu ? Ja się mocno stresuje![]()
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Ja na samą myśl o kolejnej cc mam dość. To również będzie moja 3, pierwsza miałam 8 lat temu natomiast drugą rok temuja tez będę miała 3 cesarkę , jak podchodzisz do tematu ? Ja się mocno stresuje![]()
ja miałam pierwsza w znieczuleniu ogólnym a druga w kręgosłup w czasach covid . Wspominam tragicznie . Sama w szpitalu . Sama musiałam na sale operacyjna wziąć walizki później mi je rzucili na nogi i tak wieźli na sale . Szok . I tez prawie zwymiotowałam plus miałam ogromne ciśnienie z nerwów myśleli ze im tam zejdęJa na samą myśl o kolejnej cc mam dość. To również będzie moja 3, pierwsza miałam 8 lat temu natomiast drugą rok temuTa sprzed roku fatalnie wspominam chyba coś nie tak ze znieczuleniem bo jak leżałam to zaczęło mnie rozpierać z tyłu tak od połowy pleców w górę, myślałam że nie dotrwam do końca operacji. Na zmianę chciało mi się wymiotować i ten ból pleców cały czas się wiercilam dobrze że anestezjolog i pielęgniarki mi pomagali głaskali mnie po rękach i mówili do mnie cały czas. Później po operacji z miesiąc dochodziłam do sobie bo chyba zbyt mocno mnie tam w środku zszyli bo był czas że nie mogłam normalnie chodzić tak mnie rwało od pasa w dół ku lewej pachwinie że kulalam . Mam nadzieję że tym razem tak nie będzie
![]()
witamyDzień dobry w ten piękny dzień
Chciałabym się nieśmiało przywitać
Przeczytałam od wczoraj cały ten wątek i czuję jakbym już wszystkie Was poznałaWiele nas łączy i przez ostatnie tygodnie przeżywałam dokładnie to co Wy.
Jestem Kasia, mam 38 lat, Warszawa.
Aktualnie jestem w 4+3 tc, OM 14.06, tp 20.03.24.
Nie mam jeszcze dzieci, jestem aktualnie w 4 udokumentowanej ciąży, a moja historia jest następująca :
1 ciąża: 10.2020 - poronienie w 11 tc
2 ciąża: 03.2021 - poronienie w 5 tc
3 ciąża: 06.2023 - poronienie w 5 tc (poprzedni cykl)
W pierwszej ciąży nie badałam przyrostu hormonów, byłam tylko na jednym usg w 5tc i czekałam na usg w 11 tc (lekarz miał urlop więc uznałam, że poczekam, bo będzie co ma być). Po drugim i trzecim poronieniu robiłam szeroką diagnostykę co mogło pójść nie tak. Lekarze pytali mnie często o badania z tej pierwszej najdłuższej ciąży, żeby znaleźć ewentualne przyczyny takiego stanu rzeczy. A ja nie miałam żadnych odpowiedzi.. Dlatego osobiście każdego namawiam do badań przyrostów i kilku usg na początku ciąży![]()
W międzyczasie wykryto u mnie (niezłośliwy) guzek w piersi, który wyciął mnie z tematu ewentualnych starań na około rok. W ostatnich miesiącach zdiagnozowano też u mnie endometriozę (1 stadium), leczę się też od wielu lat na Hashimoto i mam nieoczywistą IO. Na dodatek w maju zrobiłam kontrolnie badanie AMH i wyszło 0,13.. Czyli dno dna (!!) Przy takiej rezerwie jajnikowej powiedziano mi w czerwcu w klinice leczenia niepłodności, że w moim przypadku w grę wchodzi tylko Invitro i to z komórka z adopcji (od dawczyni). Jakież było zdziwienie tej doktor, jak okazało się że w ubiegłym cyklu mimo to zaszłam naturalnie w ciążę (okazała się biochemiczna, beta hcg 15, po 3 dniach 26, po kolejnych dwóch 21). W obecnym cyklu poszłam do mądrzejszej ginekolog, która nie tylko kazała mi mój wynik AMH wyrzucić do kosza (najpewniej błąd labo albo COVID który przeszłam chwile przed badaniem) ale też wyznaczyła owulację na 26.06 z 7 dużymi pęcherzykami.. Kazała od razu próbować. W międzyczasie zrobiłam badania związane z krzepliwością (wszystko wg hematologa ok) oraz badanie kariotypu moje i mojego męża (czekam na wyniki).
Aktualnie mamy taki stan rzeczy
07.07 (24 dc) - beta: 32,2 prog: 27,94
09.07 (26 dc) - beta: 77,2 prog: 24,62
12.07 (29 dc) - beta: 238,7 prog: 20,79
14.07 (31 dc) - beta: 535,5 prog: 28,46
Planuję sprawdzić przyrost jeszcze jutro i w środę. A w piątek (21.07) kolejna wizyta i usg.
Pierwszą wizytę miałam w środę 12.07 i na usg oczywiście jeszcze nic nie było widać, ale koniecznie chcemy wykluczyć CP.
Dostałam za to wszystko co się da na ewentualne ewentualności i przyjmuję:
- Acard 150 mg
- Encorton 5mg
- Clexane 0,4 ml (bolą bardzo zastrzyki i mam siniaki)
- Utrogestan 3 x 200 mg
Ponadto jeszcze pomimo ciąży:
- Glucophage 500mg
- Eutyrox N100
Do tego suplementacja bardzo na + (bo nie jem na stałe mięsa ani nabiału).
Oczywiście jestem pełna obaw i codziennie po przebudzeniu sprawdzam czy mój napuchnięty wodą brzuch nie opadł. Każde ciągnięcie w dole brzucha mnie stresuje, ale jak przez kilka godzin nie czuje tam nic to też się stresujęBędzie co ma być, ale wiem, że robię co mogę. Jeśli razem w Wami przywitam małego ludzia na świecie w marcu przyszłego roku, to znaczy że wszystko jest możliwe
Witajcie![]()
Dzień dobry w ten piękny dzień
Chciałabym się nieśmiało przywitać
Przeczytałam od wczoraj cały ten wątek i czuję jakbym już wszystkie Was poznałaWiele nas łączy i przez ostatnie tygodnie przeżywałam dokładnie to co Wy.
Jestem Kasia, mam 38 lat, Warszawa.
Aktualnie jestem w 4+3 tc, OM 14.06, tp 20.03.24.
Nie mam jeszcze dzieci, jestem aktualnie w 4 udokumentowanej ciąży, a moja historia jest następująca :
1 ciąża: 10.2020 - poronienie w 11 tc
2 ciąża: 03.2021 - poronienie w 5 tc
3 ciąża: 06.2023 - poronienie w 5 tc (poprzedni cykl)
W pierwszej ciąży nie badałam przyrostu hormonów, byłam tylko na jednym usg w 5tc i czekałam na usg w 11 tc (lekarz miał urlop więc uznałam, że poczekam, bo będzie co ma być). Po drugim i trzecim poronieniu robiłam szeroką diagnostykę co mogło pójść nie tak. Lekarze pytali mnie często o badania z tej pierwszej najdłuższej ciąży, żeby znaleźć ewentualne przyczyny takiego stanu rzeczy. A ja nie miałam żadnych odpowiedzi.. Dlatego osobiście każdego namawiam do badań przyrostów i kilku usg na początku ciąży
W międzyczasie wykryto u mnie (niezłośliwy) guzek w piersi, który wyciął mnie z tematu ewentualnych starań na około rok. W ostatnich miesiącach zdiagnozowano też u mnie endometriozę (1 stadium), leczę się też od wielu lat na Hashimoto i mam nieoczywistą IO. Na dodatek w maju zrobiłam kontrolnie badanie AMH i wyszło 0,13.. Czyli dno dna (!!) Przy takiej rezerwie jajnikowej powiedziano mi w czerwcu w klinice leczenia niepłodności, że w moim przypadku w grę wchodzi tylko Invitro i to z komórka z adopcji (od dawczyni). Jakież było zdziwienie tej doktor, jak okazało się że w ubiegłym cyklu mimo to zaszłam naturalnie w ciążę (okazała się biochemiczna, beta hcg 15, po 3 dniach 26, po kolejnych dwóch 21). W obecnym cyklu poszłam do mądrzejszej ginekolog, która nie tylko kazała mi mój wynik AMH wyrzucić do kosza (najpewniej błąd labo albo COVID który przeszłam chwile przed badaniem) ale też wyznaczyła owulację na 26.06 z 7 dużymi pęcherzykami.. Kazała od razu próbować. W międzyczasie zrobiłam badania związane z krzepliwością (wszystko wg hematologa ok) oraz badanie kariotypu moje i mojego męża (czekam na wyniki).
Aktualnie mamy taki stan rzeczy
07.07 (24 dc) - beta: 32,2 prog: 27,94
09.07 (26 dc) - beta: 77,2 prog: 24,62
12.07 (29 dc) - beta: 238,7 prog: 20,79
14.07 (31 dc) - beta: 535,5 prog: 28,46
Planuję sprawdzić przyrost jeszcze jutro i w środę. A w piątek (21.07) kolejna wizyta i usg.
Pierwszą wizytę miałam w środę 12.07 i na usg oczywiście jeszcze nic nie było widać, ale koniecznie chcemy wykluczyć CP.
Dostałam za to wszystko co się da na ewentualne ewentualności i przyjmuję:
- Acard 150 mg
- Encorton 5mg
- Clexane 0,4 ml (bolą bardzo zastrzyki i mam siniaki)
- Utrogestan 3 x 200 mg
Ponadto jeszcze pomimo ciąży:
- Glucophage 500mg
- Eutyrox N100
Do tego suplementacja bardzo na + (bo nie jem na stałe mięsa ani nabiału).
Oczywiście jestem pełna obaw i codziennie po przebudzeniu sprawdzam czy mój napuchnięty wodą brzuch nie opadł. Każde ciągnięcie w dole brzucha mnie stresuje, ale jak przez kilka godzin nie czuje tam nic to też się stresujęBędzie co ma być, ale wiem, że robię co mogę. Jeśli razem w Wami przywitam małego ludzia na świecie w marcu przyszłego roku, to znaczy że wszystko jest możliwe
Witajcie![]()
Witamy. Przykro mi z powodu twoich stratDzień dobry w ten piękny dzień
Chciałabym się nieśmiało przywitać
Przeczytałam od wczoraj cały ten wątek i czuję jakbym już wszystkie Was poznałaWiele nas łączy i przez ostatnie tygodnie przeżywałam dokładnie to co Wy.
Jestem Kasia, mam 38 lat, Warszawa.
Aktualnie jestem w 4+3 tc, OM 14.06, tp 20.03.24.
Nie mam jeszcze dzieci, jestem aktualnie w 4 udokumentowanej ciąży, a moja historia jest następująca :
1 ciąża: 10.2020 - poronienie w 11 tc
2 ciąża: 03.2021 - poronienie w 5 tc
3 ciąża: 06.2023 - poronienie w 5 tc (poprzedni cykl)
W pierwszej ciąży nie badałam przyrostu hormonów, byłam tylko na jednym usg w 5tc i czekałam na usg w 11 tc (lekarz miał urlop więc uznałam, że poczekam, bo będzie co ma być). Po drugim i trzecim poronieniu robiłam szeroką diagnostykę co mogło pójść nie tak. Lekarze pytali mnie często o badania z tej pierwszej najdłuższej ciąży, żeby znaleźć ewentualne przyczyny takiego stanu rzeczy. A ja nie miałam żadnych odpowiedzi.. Dlatego osobiście każdego namawiam do badań przyrostów i kilku usg na początku ciąży
W międzyczasie wykryto u mnie (niezłośliwy) guzek w piersi, który wyciął mnie z tematu ewentualnych starań na około rok. W ostatnich miesiącach zdiagnozowano też u mnie endometriozę (1 stadium), leczę się też od wielu lat na Hashimoto i mam nieoczywistą IO. Na dodatek w maju zrobiłam kontrolnie badanie AMH i wyszło 0,13.. Czyli dno dna (!!) Przy takiej rezerwie jajnikowej powiedziano mi w czerwcu w klinice leczenia niepłodności, że w moim przypadku w grę wchodzi tylko Invitro i to z komórka z adopcji (od dawczyni). Jakież było zdziwienie tej doktor, jak okazało się że w ubiegłym cyklu mimo to zaszłam naturalnie w ciążę (okazała się biochemiczna, beta hcg 15, po 3 dniach 26, po kolejnych dwóch 21). W obecnym cyklu poszłam do mądrzejszej ginekolog, która nie tylko kazała mi mój wynik AMH wyrzucić do kosza (najpewniej błąd labo albo COVID który przeszłam chwile przed badaniem) ale też wyznaczyła owulację na 26.06 z 7 dużymi pęcherzykami.. Kazała od razu próbować. W międzyczasie zrobiłam badania związane z krzepliwością (wszystko wg hematologa ok) oraz badanie kariotypu moje i mojego męża (czekam na wyniki).
Aktualnie mamy taki stan rzeczy
07.07 (24 dc) - beta: 32,2 prog: 27,94
09.07 (26 dc) - beta: 77,2 prog: 24,62
12.07 (29 dc) - beta: 238,7 prog: 20,79
14.07 (31 dc) - beta: 535,5 prog: 28,46
Planuję sprawdzić przyrost jeszcze jutro i w środę. A w piątek (21.07) kolejna wizyta i usg.
Pierwszą wizytę miałam w środę 12.07 i na usg oczywiście jeszcze nic nie było widać, ale koniecznie chcemy wykluczyć CP.
Dostałam za to wszystko co się da na ewentualne ewentualności i przyjmuję:
- Acard 150 mg
- Encorton 5mg
- Clexane 0,4 ml (bolą bardzo zastrzyki i mam siniaki)
- Utrogestan 3 x 200 mg
Ponadto jeszcze pomimo ciąży:
- Glucophage 500mg
- Eutyrox N100
Do tego suplementacja bardzo na + (bo nie jem na stałe mięsa ani nabiału).
Oczywiście jestem pełna obaw i codziennie po przebudzeniu sprawdzam czy mój napuchnięty wodą brzuch nie opadł. Każde ciągnięcie w dole brzucha mnie stresuje, ale jak przez kilka godzin nie czuje tam nic to też się stresujęBędzie co ma być, ale wiem, że robię co mogę. Jeśli razem w Wami przywitam małego ludzia na świecie w marcu przyszłego roku, to znaczy że wszystko jest możliwe
Witajcie![]()
CześćDzień dobry w ten piękny dzień
Chciałabym się nieśmiało przywitać
Przeczytałam od wczoraj cały ten wątek i czuję jakbym już wszystkie Was poznałaWiele nas łączy i przez ostatnie tygodnie przeżywałam dokładnie to co Wy.
Jestem Kasia, mam 38 lat, Warszawa.
Aktualnie jestem w 4+3 tc, OM 14.06, tp 20.03.24.
Nie mam jeszcze dzieci, jestem aktualnie w 4 udokumentowanej ciąży, a moja historia jest następująca :
1 ciąża: 10.2020 - poronienie w 11 tc
2 ciąża: 03.2021 - poronienie w 5 tc
3 ciąża: 06.2023 - poronienie w 5 tc (poprzedni cykl)
W pierwszej ciąży nie badałam przyrostu hormonów, byłam tylko na jednym usg w 5tc i czekałam na usg w 11 tc (lekarz miał urlop więc uznałam, że poczekam, bo będzie co ma być). Po drugim i trzecim poronieniu robiłam szeroką diagnostykę co mogło pójść nie tak. Lekarze pytali mnie często o badania z tej pierwszej najdłuższej ciąży, żeby znaleźć ewentualne przyczyny takiego stanu rzeczy. A ja nie miałam żadnych odpowiedzi.. Dlatego osobiście każdego namawiam do badań przyrostów i kilku usg na początku ciąży![]()
W międzyczasie wykryto u mnie (niezłośliwy) guzek w piersi, który wyciął mnie z tematu ewentualnych starań na około rok. W ostatnich miesiącach zdiagnozowano też u mnie endometriozę (1 stadium), leczę się też od wielu lat na Hashimoto i mam nieoczywistą IO. Na dodatek w maju zrobiłam kontrolnie badanie AMH i wyszło 0,13.. Czyli dno dna (!!) Przy takiej rezerwie jajnikowej powiedziano mi w czerwcu w klinice leczenia niepłodności, że w moim przypadku w grę wchodzi tylko Invitro i to z komórka z adopcji (od dawczyni). Jakież było zdziwienie tej doktor, jak okazało się że w ubiegłym cyklu mimo to zaszłam naturalnie w ciążę (okazała się biochemiczna, beta hcg 15, po 3 dniach 26, po kolejnych dwóch 21). W obecnym cyklu poszłam do mądrzejszej ginekolog, która nie tylko kazała mi mój wynik AMH wyrzucić do kosza (najpewniej błąd labo albo COVID który przeszłam chwile przed badaniem) ale też wyznaczyła owulację na 26.06 z 7 dużymi pęcherzykami.. Kazała od razu próbować. W międzyczasie zrobiłam badania związane z krzepliwością (wszystko wg hematologa ok) oraz badanie kariotypu moje i mojego męża (czekam na wyniki).
Aktualnie mamy taki stan rzeczy
07.07 (24 dc) - beta: 32,2 prog: 27,94
09.07 (26 dc) - beta: 77,2 prog: 24,62
12.07 (29 dc) - beta: 238,7 prog: 20,79
14.07 (31 dc) - beta: 535,5 prog: 28,46
Planuję sprawdzić przyrost jeszcze jutro i w środę. A w piątek (21.07) kolejna wizyta i usg.
Pierwszą wizytę miałam w środę 12.07 i na usg oczywiście jeszcze nic nie było widać, ale koniecznie chcemy wykluczyć CP.
Dostałam za to wszystko co się da na ewentualne ewentualności i przyjmuję:
- Acard 150 mg
- Encorton 5mg
- Clexane 0,4 ml (bolą bardzo zastrzyki i mam siniaki)
- Utrogestan 3 x 200 mg
Ponadto jeszcze pomimo ciąży:
- Glucophage 500mg
- Eutyrox N100
Do tego suplementacja bardzo na + (bo nie jem na stałe mięsa ani nabiału).
Oczywiście jestem pełna obaw i codziennie po przebudzeniu sprawdzam czy mój napuchnięty wodą brzuch nie opadł. Każde ciągnięcie w dole brzucha mnie stresuje, ale jak przez kilka godzin nie czuje tam nic to też się stresujęBędzie co ma być, ale wiem, że robię co mogę. Jeśli razem w Wami przywitam małego ludzia na świecie w marcu przyszłego roku, to znaczy że wszystko jest możliwe
Witajcie![]()
WitajDzień dobry w ten piękny dzień
Chciałabym się nieśmiało przywitać
Przeczytałam od wczoraj cały ten wątek i czuję jakbym już wszystkie Was poznałaWiele nas łączy i przez ostatnie tygodnie przeżywałam dokładnie to co Wy.
Jestem Kasia, mam 38 lat, Warszawa.
Aktualnie jestem w 4+3 tc, OM 14.06, tp 20.03.24.
Nie mam jeszcze dzieci, jestem aktualnie w 4 udokumentowanej ciąży, a moja historia jest następująca :
1 ciąża: 10.2020 - poronienie w 11 tc
2 ciąża: 03.2021 - poronienie w 5 tc
3 ciąża: 06.2023 - poronienie w 5 tc (poprzedni cykl)
W pierwszej ciąży nie badałam przyrostu hormonów, byłam tylko na jednym usg w 5tc i czekałam na usg w 11 tc (lekarz miał urlop więc uznałam, że poczekam, bo będzie co ma być). Po drugim i trzecim poronieniu robiłam szeroką diagnostykę co mogło pójść nie tak. Lekarze pytali mnie często o badania z tej pierwszej najdłuższej ciąży, żeby znaleźć ewentualne przyczyny takiego stanu rzeczy. A ja nie miałam żadnych odpowiedzi.. Dlatego osobiście każdego namawiam do badań przyrostów i kilku usg na początku ciąży
W międzyczasie wykryto u mnie (niezłośliwy) guzek w piersi, który wyciął mnie z tematu ewentualnych starań na około rok. W ostatnich miesiącach zdiagnozowano też u mnie endometriozę (1 stadium), leczę się też od wielu lat na Hashimoto i mam nieoczywistą IO. Na dodatek w maju zrobiłam kontrolnie badanie AMH i wyszło 0,13.. Czyli dno dna (!!) Przy takiej rezerwie jajnikowej powiedziano mi w czerwcu w klinice leczenia niepłodności, że w moim przypadku w grę wchodzi tylko Invitro i to z komórka z adopcji (od dawczyni). Jakież było zdziwienie tej doktor, jak okazało się że w ubiegłym cyklu mimo to zaszłam naturalnie w ciążę (okazała się biochemiczna, beta hcg 15, po 3 dniach 26, po kolejnych dwóch 21). W obecnym cyklu poszłam do mądrzejszej ginekolog, która nie tylko kazała mi mój wynik AMH wyrzucić do kosza (najpewniej błąd labo albo COVID który przeszłam chwile przed badaniem) ale też wyznaczyła owulację na 26.06 z 7 dużymi pęcherzykami.. Kazała od razu próbować. W międzyczasie zrobiłam badania związane z krzepliwością (wszystko wg hematologa ok) oraz badanie kariotypu moje i mojego męża (czekam na wyniki).
Aktualnie mamy taki stan rzeczy
07.07 (24 dc) - beta: 32,2 prog: 27,94
09.07 (26 dc) - beta: 77,2 prog: 24,62
12.07 (29 dc) - beta: 238,7 prog: 20,79
14.07 (31 dc) - beta: 535,5 prog: 28,46
Planuję sprawdzić przyrost jeszcze jutro i w środę. A w piątek (21.07) kolejna wizyta i usg.
Pierwszą wizytę miałam w środę 12.07 i na usg oczywiście jeszcze nic nie było widać, ale koniecznie chcemy wykluczyć CP.
Dostałam za to wszystko co się da na ewentualne ewentualności i przyjmuję:
- Acard 150 mg
- Encorton 5mg
- Clexane 0,4 ml (bolą bardzo zastrzyki i mam siniaki)
- Utrogestan 3 x 200 mg
Ponadto jeszcze pomimo ciąży:
- Glucophage 500mg
- Eutyrox N100
Do tego suplementacja bardzo na + (bo nie jem na stałe mięsa ani nabiału).
Oczywiście jestem pełna obaw i codziennie po przebudzeniu sprawdzam czy mój napuchnięty wodą brzuch nie opadł. Każde ciągnięcie w dole brzucha mnie stresuje, ale jak przez kilka godzin nie czuje tam nic to też się stresujęBędzie co ma być, ale wiem, że robię co mogę. Jeśli razem w Wami przywitam małego ludzia na świecie w marcu przyszłego roku, to znaczy że wszystko jest możliwe
Witajcie![]()
Witaj w naszym gronie i gratuluję!Dzień dobry w ten piękny dzień
Chciałabym się nieśmiało przywitać
Przeczytałam od wczoraj cały ten wątek i czuję jakbym już wszystkie Was poznałaWiele nas łączy i przez ostatnie tygodnie przeżywałam dokładnie to co Wy.
Jestem Kasia, mam 38 lat, Warszawa.
Aktualnie jestem w 4+3 tc, OM 14.06, tp 20.03.24.
Nie mam jeszcze dzieci, jestem aktualnie w 4 udokumentowanej ciąży, a moja historia jest następująca :
1 ciąża: 10.2020 - poronienie w 11 tc
2 ciąża: 03.2021 - poronienie w 5 tc
3 ciąża: 06.2023 - poronienie w 5 tc (poprzedni cykl)
W pierwszej ciąży nie badałam przyrostu hormonów, byłam tylko na jednym usg w 5tc i czekałam na usg w 11 tc (lekarz miał urlop więc uznałam, że poczekam, bo będzie co ma być). Po drugim i trzecim poronieniu robiłam szeroką diagnostykę co mogło pójść nie tak. Lekarze pytali mnie często o badania z tej pierwszej najdłuższej ciąży, żeby znaleźć ewentualne przyczyny takiego stanu rzeczy. A ja nie miałam żadnych odpowiedzi.. Dlatego osobiście każdego namawiam do badań przyrostów i kilku usg na początku ciąży
W międzyczasie wykryto u mnie (niezłośliwy) guzek w piersi, który wyciął mnie z tematu ewentualnych starań na około rok. W ostatnich miesiącach zdiagnozowano też u mnie endometriozę (1 stadium), leczę się też od wielu lat na Hashimoto i mam nieoczywistą IO. Na dodatek w maju zrobiłam kontrolnie badanie AMH i wyszło 0,13.. Czyli dno dna (!!) Przy takiej rezerwie jajnikowej powiedziano mi w czerwcu w klinice leczenia niepłodności, że w moim przypadku w grę wchodzi tylko Invitro i to z komórka z adopcji (od dawczyni). Jakież było zdziwienie tej doktor, jak okazało się że w ubiegłym cyklu mimo to zaszłam naturalnie w ciążę (okazała się biochemiczna, beta hcg 15, po 3 dniach 26, po kolejnych dwóch 21). W obecnym cyklu poszłam do mądrzejszej ginekolog, która nie tylko kazała mi mój wynik AMH wyrzucić do kosza (najpewniej błąd labo albo COVID który przeszłam chwile przed badaniem) ale też wyznaczyła owulację na 26.06 z 7 dużymi pęcherzykami.. Kazała od razu próbować. W międzyczasie zrobiłam badania związane z krzepliwością (wszystko wg hematologa ok) oraz badanie kariotypu moje i mojego męża (czekam na wyniki).
Aktualnie mamy taki stan rzeczy
07.07 (24 dc) - beta: 32,2 prog: 27,94
09.07 (26 dc) - beta: 77,2 prog: 24,62
12.07 (29 dc) - beta: 238,7 prog: 20,79
14.07 (31 dc) - beta: 535,5 prog: 28,46
Planuję sprawdzić przyrost jeszcze jutro i w środę. A w piątek (21.07) kolejna wizyta i usg.
Pierwszą wizytę miałam w środę 12.07 i na usg oczywiście jeszcze nic nie było widać, ale koniecznie chcemy wykluczyć CP.
Dostałam za to wszystko co się da na ewentualne ewentualności i przyjmuję:
- Acard 150 mg
- Encorton 5mg
- Clexane 0,4 ml (bolą bardzo zastrzyki i mam siniaki)
- Utrogestan 3 x 200 mg
Ponadto jeszcze pomimo ciąży:
- Glucophage 500mg
- Eutyrox N100
Do tego suplementacja bardzo na + (bo nie jem na stałe mięsa ani nabiału).
Oczywiście jestem pełna obaw i codziennie po przebudzeniu sprawdzam czy mój napuchnięty wodą brzuch nie opadł. Każde ciągnięcie w dole brzucha mnie stresuje, ale jak przez kilka godzin nie czuje tam nic to też się stresujęBędzie co ma być, ale wiem, że robię co mogę. Jeśli razem w Wami przywitam małego ludzia na świecie w marcu przyszłego roku, to znaczy że wszystko jest możliwe
Witajcie![]()
Tak ja wyglądam tak samoDziewczyny wy też macie taki "duzy" brzuch? Ja sobie dziś ubrałam kombinezon i przecież wyglądałam w nim jakbym była przynajmniej w 5 miesiącunie mówiąc o tym, że ciągle mi się ma na słone. Chipsy i frytki z duuuza ilością soli
![]()