stefanna
Marcóweczka '08
Witajcie!
Ja też szybciutko, bo sama jestem w domu...:-(
Niestety dołączamy do Mamuś, które miały nieciekawą nockę, bo Martynka wczoraj pod wieczór dostała gorączki i nie spała najlepiej mimo, że podaliśmy Nurofen w czopkach... Na szczęście dzisiaj wstała bez gorączki, więc mama nadzieję, że tak jak u Zuzi szybko jej to paskudztwo minie... Musieliśmy załapać gdzieś jakiegoś wstrętnego wirusa, buuu
Zuźka wstała o 8-mej i była tak padnięta, że sama położyła się do łóżeczka i po chwili zasnęła...
No i śpi tak już drugą godzinę...
Mam tylko nadzieję, że nie jest to zły znak...
???
Ja też szybciutko, bo sama jestem w domu...:-(
Niestety dołączamy do Mamuś, które miały nieciekawą nockę, bo Martynka wczoraj pod wieczór dostała gorączki i nie spała najlepiej mimo, że podaliśmy Nurofen w czopkach... Na szczęście dzisiaj wstała bez gorączki, więc mama nadzieję, że tak jak u Zuzi szybko jej to paskudztwo minie... Musieliśmy załapać gdzieś jakiegoś wstrętnego wirusa, buuu
Zuźka wstała o 8-mej i była tak padnięta, że sama położyła się do łóżeczka i po chwili zasnęła...
No i śpi tak już drugą godzinę...
Mam tylko nadzieję, że nie jest to zły znak...
???
Takie maluszki są mądrzejsze niż nam się wydaje!:-)
Piszesz, że Tosia nie chce jeść - u mojej Zuzy to zawsze była pierwsza oznaka choroby... Z reguły dzień później był już kaszel i zawalone gardło... Oby u Was było inaczej i były to tylko (aż) ząbki...!;-)
?!
. Mama mówiła, że jak wstawałam to miałam na pupce odciśnięte czerwone koło od siedzenia na nocniku
poczekamy więc jeszcze ze 2 miechy i może wtedy spróbujemy
hehe a ja się wściekłam na mojego M bo chciał się wyrwać do kolegów z forum, zjechałam go na maxa że mógłby dać se dziś spokój (choć tylko wieczór przed TV nam się szykuje), ale po zastanowieniu wykrzyczałam że niech idzie bo tak jestem wściekła i nie chce go oglądać. Wyszedł i wrócił z zakupami, a raczej smakołykami typu lody, czipsy, soczek, piwko malinowe, biszkopty ..... i się mnie pyta (z oczami jak kot ze Shreka
Dobrze, że go kocham nad życie, bo inaczej bym takiego chłopa udusiła
) i o 7:30 wrzask bo śpiąca. Więc ją lulam i lulam a ona dalej i tak z 15 min. Wreszcie nie wytrzymałam i zaniosłam ją M, który jakoś ją ujarzmił - chyba będzie dziś lać!!!