reklama

Marcóweczki 2008 - wątek główny

Telma- jestem, tak was podczytuję w wolnej chwili, ale mam nieco zaległości:zawstydzona/y:. Coś nam komp. wysiada, nie wyleczył sie z pierwszego wirusa:wściekła/y:. I trwa reanimacja;-).
U mnie w porządeczku, chociaż ostatnimi czasu dokucza mi kręgosłup...chyba wchodzę w uroki III trym.
Córcia kopie niemiłosiernie, dziś tak dawała czadu, że od 6 rano już nie mogłam spać, bo kopniaczki mnie wybudziły. Normalnie naturalny budzik:-D:-D.
Wczoraj kupiliśmy piłkę w decathlonie i zaczęłam już ćwiczenia, coby rozmasować krocze i uelastycznić mięśnie miednicy.
Całkiem fajne ćwiczenia, szczególnie jak się ogląda filmik to się zapomina, że się ćwiczy:-).

Postaram się nadrobić zaległości w szybkim czasie...
A tymczasem zdrówka życze Wam mamusie...dbajcie o siebie i o swoje dzieciaczki!
 
reklama
Martusia- wstaw suwaczek, to będziemy widziały w którym tygodniu jesteś. Ja mam termin na 15.03
Przyszłamamusia- no masz szczęście,że się zameldowałaś, bo już myslałam,że zapomniałaś o marócwkach:zawstydzona/y::-(

A ja nadal czuję sie fatalnie, położyłam Amelkę, nafaszerowałam ją wcześniej jakimiś specyfikami żeby się ode mnie nie zaraziła, ale kiepsko to widzę:-(:-(:no::no:
Wziełam prysznic, wypiłam mleczko z miodkiem i czosnkiem, laptopa i do łóżka! A mojego męża jeszcze nie ma! Jak tylko wróci, to zrobię mu dzisiaj awanturę, ja rozumiem, że praca, że ma swoją firmę, to nie jest jak na etacie od-do i do domu, ale bez przesady, dzisiaj przegiął:angry:
Ja wiem, że to dobry facet, że nie balanguje tylko pracuje żeby nam było dobrze, ale euro to nie wszystko i dzisiaj to bym wolała żeby był w domu i się trochę małą zajął a ja bym mogła trochę poleżeć! Jestem wkurzona- delikatnie mówiąc:angry::angry::angry:
 
Telmanie martw się u mnie też mąż wraca nocami,też nie na etacie od-do,ale co zrobić:baffled::baffled:
Byłam u gina i potrułam mu trochę o porodzie;-):cool2:stwierdził,że sobie zebrałam wszystkie możliwe i najgorsze opcje z cc i porodu naturalnego...Powiedział żebym na razie sobie odpuściła:-DJak go zarzuciłam swoimi obawami(a ja potrafię wyolbrzymić wszystko)to chłopak zwątpił;-);-)Poza tym wswzystko ok,dziecię rośnie zgodnie z tygodniami,mamusia może trochę szybciej:zawstydzona/y::zawstydzona/y:Ale cóż....Spijcie dobrze:happy2::happy2::happy2::happy2:
 
Telma i jak pomogło wieczorem lepiej się czujesz;-)a tak to ejst z naszymi chłopami chca dla nas jak najlepiej a neiwiedzą ze ich obecnośc jest najważniejsza;-)
Mamma to super że z Gabrysią wszystko dobrze:-) a jak tam Jaś zdrowy?
ja dziś idę do ginka na kontrole zobaczymy co w trawie piszczy i ile juz ważę pewnie juz dobiłam do 60 kg:-p:no:
 
Witam z rana,zaraz biorę mojego małego mężczyznę na dwór niech pobiega po śniegu:tak::tak:Już na szczęście zdrowy także wigor mu powrócił;-)Do usłyszenia potem...............
 
No ja na mojego mężula nie mogę nażekać pod względem pracy. Co prawda pracuje od 9-17 ale wsumie to jest "sam sobie panem" bo nikt mu nie udoodni gdzie w danej chwili jest. Czasem wpada w ciągu dnia na obiadek, ale jak trzeba to wraca (bardzo rzadko) nawet o 20-tej.
A wczoraj to mieliśmy super wieczorek. Chata była wolna więc korzystając z okazji - cała wanna wody i ........ :tak::-D No i spałam dziś rewelacja- już dawno tak się nie wyspałam jak dzisiaj :happy:
 
wiecie co juz kilka razy co jakis czas pojawiły mi sie skurcze w dole brzucha baaaaaardzo przypominajace skurcze porodowe...:eek:przez nie mam sny że rodze za wczesnie:-(wczoraj w aucie mnie złapało.Tzrymało jakąś minute nawet i siedziałam wtedy jak zamurowana.Wystraszyłam sie bo skurcz był dosc bolesny.Czytałam o skurczch Braxtona-hicksa ale te miały byc niebolesne i łatwe do odróznienia od porodowych.... Serio się zmartwiłam i dzis znów miała jakies chore sny... koniecznie musze powiedziec o tym w poniedziałek na wizycie.Lista pytań na ta okolicznośc wydłuża sie coraz bardziej a przeciez to moja druga ciaża i powinnam juz co nieco wiedziec.tyle ze poprzednio nic takiego mi sie nie zdarzało....cóz każda ciąża jest inna:confused2:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry