Witajcie!
nadrobiłąm wczorajszy dzien...
u nas ok...nadal bez zmian...skurczów brak, boli jakichkolwiek brak...cierpliwosci u mnie tez jak na lekarstwo...
wczoraj popłąciłam rachunki na marzec i sie załamałam...za wszystko zapłaciłam wiecej...w sumie na 7 rachunkach miałam 200 zł wiecej...kosmos jakis...
i na dodatek chyba wczoraj zepsułam mezowi kurtke....mielismy takie same puchowe kurtki z alpinusa i jego sie wybrudziła wiec wyprałam zgodnie z metka-najdelikatniejszy program na 30 stopni-pusciłam program do wełny, bez zamaczania, potem dodatkowe wiowanie, i wyszła mega płaska, a przed praniem miała z 10 cm grubosci...jak sie spojrzy pod swiatło to sa przeswity....bo sie puch w srodku pozbijał....mam nadzieje ze jak porządnie wyschnie to da sie ja napuszyc jakos...jak nie to sie wsciekne....
chwilowo uciekam...worce pozniej