Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Ja zdałam dopiero za 3 razemzaraz jak odebrałam prawko to jeździłam ale mało mąż zostawił mi swój samochód jak dla mnie za duży Ford mondeo kombi i jeszcze disel nie czułam się w nim dobrze ale od czasu do czasu jeździłam,później juz zaczoł mi przeszkadzac brzuch i ogólnie mąż stwierdził że do puki nie urodze mam nie jeździć bo to nie pora na douczanie się tym bardziej że jego nie było i musiałm douczać się sama,no i tak czas zleciał teraz sie boje zapakowac dwujkę dzieci i po tak długiej przerwie jeździć (całosci jeździłam może 2 miesiące od zdanego egzaminu do czasu kiedy dałam se spokuj)
Ja prawko mam już 8 lat i jestem czynnym kierowcą. Z małą tez jeźdże gdzie chcę i kiedy chcę odkąd mamy dwa auta. Mój M zrobił prawko na miesiąc przed porodem, a zaczynał 8 lat temu :-) Tak jak Ty Moje Maleństwo, skończył te wszystkie kursy tylko nie podszedł do egzaminu, a teraz miał motywację. Bał się,że sama pojade do porodu
Ja mam prawko od 17 roku życia (już 11 lat jeżdżę), ale mój m też jakoś nigdy nie mógł się zebrać. Raz zrobił kurs, nie zdał teoretycznego i potem juz mu się nie chciało znowu uczyć (to było z 7 lat temu), a teraz w grudniu poszedł znowu na kurs, bo już bez auta trudno się ruszyć i zdał na początku kwietnia, za pierwszym razem pojechał zdawać do Łomży, bo w warszawie ciężko zdać...
Mój zaczął jeździć w listopadzie zeszłego roku i w połowie stycznia miał już egzamin - nie zdał, na szczęście nastepny termin miał za tydzień i już zdał Także spokojnie miałam zapas
Maniulka - rozumiem. Ale chyba warto kiedyś znów pod okiem męża odświeżyć umiejętności, bo przy dzieciach to chyba przydatne.
Mój Krzysiek też ma prawko od 17 roku życia i zdał za pierwszym razem. Marzę o tym, żeby dobrze jeździć. Milion razy miałam sen, ze pędzę samochodem i wiatr we włosach To chyba kabriolet musiał być
miotlica jak na razie to sobie odpuszczę ja z wózkiem szybciej jeżdżę niż auta po Szczecińskich drogach tu normalnie się nie da jeździć ale juz niedługo będę szlifować swoje umiejętnosci jak pojadę do męża do Norwegi tam jest mniejszy ruch,większa kultura na drogach i wszyscy jeżdżą przepisowo no chyba że jakis polak się trafi(np.mój mąż )
miotlica, musisz wkońcu urzeczywistnić ten sen
Ja też zdałam za pierwszym razem, mój m mówi, że ja to się chyba urodziłam za kierownicą :-) Jeździłam jeszcze w 9 miesiącu, dopóki mi auta nie zabrał jak już dostał swój papier
ja tylko wpadam się odmeldować, żebyście nie myślały że nawiałam
troche mamy roboty z porządkowaniem naszej działki bo od zamieszkania nie doprowadzilismy jeszcze trawnika do ładu, poza tym jest u nas moja siostra wiec mam co robic korzystam z tego ze ona pilnuje Oliwiera a ja uprzatam dom itp
Byliśmy dziś na szczepieniu Oliwier byl bardzo dzielny i grzeczny!! nie zapłakał ani razu a miał 2 wkłucia taka byłam z niego dumnaaaaaaaaaaaaaaaa:-)
Dobra spadam spać bo padnieta dziś jestem:-(
Sorki ale nie jestem w stanie teraz nadrobić czegokolwiek:-(
ja zrobiłam prawko dwa lata temu. wczesniej nie było mi potrzebne w zasadzie. mój Adam zrobił za pierwszym razem mając 17 lat... i tez jeździł zanim je zrobił;-) A ja pewnie bym nie robiła ale jakoś się trafiło więc poszłam, blisko domu bo się przeprowadzilismy itd.pracowałam już więc na jazdy chodziłam na 7 rano... a ja straszny spioch jestem:-) Na pierwszym egzaminie nie zdałam - ale mogłabym się odwoływać. Koła zapiszczały mi podczas ruszania - stałam na pasach - więc mogły zabuksować, a facet powiedział mi że nie panuję nad mechanizmamipojazdu i mnie oblał. za drugim razem już było ok chociaz strasznie się denerwowałam.ręce misie pociły i noga na sprzegle skakała. Żeby było śmieszniej dwa razy wylosowałam to samo auto.... Opla corsę, nr 16;-) - pamiętam. Jeżdziłam samochodem męża ale ponieważ on w pracy jeżdzi sporo więc tak naprawdę jeździłam tylko od czasu do czasu a rok temu jak pojechałam nad morze to mąż kupił mi autko!!! Przyjechał nim po mnie nad morze - było obwiązane żółta wstążką. Jak podłączy duży komp to wam wkleje zdjęcie na zamkniętym - bo w laptopie nie mam tego fotosa. fajna niespodzianka. jeździłam do 7 miesiąca - bo potem to żadko wychodziłam juz z domu.a jak wychodziłam to zwykle z mężem więc onjechał. chociaz odkąd mam prawko to skrzętnie z tego korzytsa - szczególnie na imprezach. a teraz ma dodatkowy argument - przeciż karmiz to i tak nie pijesz więc kierowcy już nie mam. Odkąd jest Zuzia widzę, że gdyby nie samochód ciężko by było. mieszkam w samym centrum miasta więc pakuję młoda do auta i psa tez i jedziemy gdzies na osiedle lub do parku i dopiero zaczynamy spacer. także Miotlica - bardzo dobra decyzja z tym prawkiem. Zawsze się przydaje chociaz ja zawsze myślałam, że mnie potrzebne nie będzie