reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Znasz to? Dzień ledwo się zacznie, a Ty już masz na koncie przebieranie w półśnie, mycie części do laktatora i gorączkowe poszukiwania smoczka pod kanapą. Jeśli w tym chaosie marzysz choć o jednej rzeczy, która ułatwi Wam codzienność – weź udział w konkursie i wygraj urządzenia Baby Brezza, które naprawdę robią różnicę! Biorę udział w konkursie
reklama

Marzec 2009

reklama
Justyna - współczuje ale w takim wypadku nie powiedziałabym ze to Twoja przyjaciółka.- chociaż i tak masz lepiej niż ja bo nie chodzi i nie objezdza Ci dupy
tylko sie kulturalnie odcieła
U nas było to samo - moja 'przyjaciolka' znałyśmt sie od pieluch od ponad 20 lat!!! w ciązy jeszcze jak Cie mogę było spoko - miała być chrzestną, a jej chłopak - bratk cioteczny mojego M miał być chrzestnym- ale co sie okazało??
jak po moim porodzie Michał sie chciał z tym swoim bratem aaspotkać i mu foty pokazać to ten sie najpierw spytał czy pępkowe stawia! z MIEJSCA - moj M ze nie bo dopiero ze spzitala wyszedł i w ogóle co innego mu w głowie a ten ahaha to nie mam czasu.......

a moja 'przyjaciólka' Juli widziała raz i to dlatego ze jej brat z którym mamy normalne kontakty aczkolwiek rzadsze bo mieszkamy teraz dalej- robił nam kompa- i niechący wyszła z domu i sie na nas natkneła - a dzień wcześniej co rewelacje usłyszałam to aż mnie telepało..
Otóż ona baaardzo chciała do mnie przyjechać - ale ja jej nie pozwoliłam, a w ogóle to mi sie coś w głowe zrobiło bo chucham i dmucham na TO dziecko, okna pozaklejałam, nikogo do dziecka nie dopuszczam i już nie pamietam co tam jeszcze było- no po porostu myślalam ze do niej pojade i ją rozpier..... :/ - aa jak sie spotkała z moją mama to jej chyba było głupio i powiedziała ze do mnie sie póki co nie wybiera bo ma grype....
Nie pozwoliliśmy wejść matce jej chłopaka czyli chrzestnej mojego M znaczy w sumie nie my tylko moja teściowa bo tamta przyszła do 4 dniowego dziecka z katarem do pasa i ledwo mówiąca - więc sie pewnie pożaliła - na poczatku mieliśmy za ciepło w domu wiaodmo początki są ciężke - był mąż tej ciotki i pewnie jej powtórzył ze zagorąco okna pozamykane - w ogóle mam do niej straszny żal- strasznie mi to po dupie dało - bo przez okres ciązy stracilam 2 pseudo przyjaciólki - drugą przez to ze mam problem do jej faceta który nam a) zarzygał samochód, b) ją wyzywal od najgorszych przy nas, c) jak sie nie umie pić to sie nie pije prawda? a nie robi komuś syf totalny w domu, wymiotuje w samochodzie i nie poczuwa sie do tego zeby ten samochod na myjnie zabrać - bo można zrozumieć ze różnie ludzie reagują itd ale dorośłi ludzie ponoszą konsekwencje swoich działań prawda?? a w tym wypadku jak ja go opier.... i powiedziąłam jej zeby sie zastanowiła bo ktoś kto ją tak wyzywa i tak traktuje a ona z uśmiechem to znosi nie jest jej wart - no i staneło na tym ze oni są szczęsliwi razem on nadal ją gnoi a ja nie mam z nią kontaktu- na szczęscie zyskalam nową- osobe którą znam dopiero 2 lata - i ktorej nie przeszkadza to ze mam dziecko - to ze nie chodze na zajęcia- więc się rzadziej widujemy ( znamy sie ze studiów) potrafi przyjechać posiedzieć pogadać - zawsze coś JUli przywozi - generalnie cieszę sie ze ją poznałam bardzo sie ciesze :) - I MA DLA MNIE CZAS!!!!!
 
Witam w niedzielę!
Dziewczynki, nie będę nadrabiać, bo jakoś muszę zaraz uciekać i humor mam dziś skopany przez mojego M :baffled:
Wczoraj prawie cały dzień spedziłam w Sulistrowiczkach k/o sobótki na Zjeździe spanielowym :-) Adzia była oczywiście ze mną i była najmłodsza :tak:, bo nawet najmłodszy szczeniak był od niej o miesiąc starszy :-D Było bardzo fajnie, pogoda dopisała, ale nie obyło się bez klótni z moją połowką :baffled:
 
hej Laski!!
Ja się tylko melduje, bo zaraz jedziemy po moją chrześniaczkę, bedzie u nas trochhe, w końcu są wakacje:-)
A czas faktycznie szybko leci...2 lipca dowiedziałam się, że jestem w ciąży.... No i trzeba było założyć wątek marcóweczek 2009, hehehe, wypadło na mnie:-)
 
hmmm... a ja potwierdziłam że jestem w ciązy ostatniego tygodnia lipca. bo pamietam, że wtedypojechaliśmy na wakacje. Chciałam być w ciąży i czekałam ale przed wyjazdem zrobiłam test i był negatywny. a jak tylko wyjechaliśmy to tak piersi mnie zaczęły boleć, że myślałam, że będę płakać z bólu... Nie mogłam nosić stanika z fiszbinami, no masakra. i wtedy prawdziłam i były dwie kreski;-)ale wizytę mialam dopiero około 10 sierpnia. a jak było - to już pisałam:-( no w każdym razie dobrze, że Zu jest. ale ostatni okre miałam pod koniec czerwca więc powinnam zajść na pocz ątku lipca a tu zonk... jakoś o później wyszło:-p ale... termin miałam na 3 kwietnia:-p


a z moją przyjaciółką to nie wiem, muszę powalczyć bo inaczej to nie byłaby przyjaźń. tylko trochę mi przykro... i żal
 
witam po nieobecnosci od czwartku....
niestety komp nam się popsuł i poszedł do naprawy, także, ani kompa ani internetu. dziś jestem u rodzsiców, bo m cały dzień w pracy - od 8 do 22, także korzystam z siostry komputera. nadrobiłam ten wątek i więcej już nie dam rady...
mam nadzieję, że mój komp szybko wróci...

Jasiek jakiś ostatnie dni jest strasznie marudny.. to chyba jakiś skok rozwojowy, bo to niemożliwe żeby aż tak był marudny... nic mu nie jest a wrzeszczy... chwilkę go zabawię i się cieszy, zaraz coś mu się nie spodoba i wrzeszczy...:-( a jak nie zwrazcam na niego uwagi to płacze i jednym okiem podglada czy na niego patrzę i ide do niego... normalnie mały terrorysta.

acha, wczoraj pierwszy raz próbowałam go uśpić nie na rękach, tylko, żeby usnął w łóżeczku sam... zajęło nam to goodzinę, ale udało się :tak: już parę razy miałam się poddać, odkładałam go i podnosiłam ze 30 razy.... dziś będziemy znów próbowali.
jeżeli teraz go nie nauczę, to potem będę takiego kilkunastokilowego Jasia usypiac na rękach... masakra...

no i pochwalę się - już od dwóch dni nie dawałam mu butelki. chyba mi się troszkę poprawiła laktacja i Jasiek chętniej je. Butelką też było mi w sumie dobrze go karmić, nie narzekałam, ale zaczynałam wpadać w manię liczenia ile zjadł.. :confused:
ale mam nadzieję, że jeszcze troszkę go pokarmię piersią
 
ja o ciąży wiedziałam w sumie od początku :-) i tak staraliśmy się o dziecko, zaszłam w ciążę w pierwszym cyklu. wiedziałam kiedy mam owulację i w ten dzień zaszłam :-)
także już w sumie jak byłam na wyjeździe służbowym w czerwcu (jakoś 23-24.06) to już przezornie nie pilam alkoholu. test zrobiłam pod koniec czerwca. a do lekarza poszłam w sumie dopiero na początku września (!!!) także na koniec 3 m-ca. czułam się bardzo dobrze, nic mi nie było, a byłam zapracowana i prawie ciągle miałam wyjazdy służbowe, więc nie było czasu na lekarza...:baffled:

mam jeszcze chwilkę odpoczynku od Jasia - moja mama poszła z nim na spacer, bo właśnie usnął, więc obejrzę sobie odcinek dr house'a :-) na dvd. uwielbiam ten serial, a moja siostra ma na dvd wszystkie serie:tak:
 
Hej dziewczynki;-) nie bylo mnie wczoraj bo mialam wczoraj urodziny i z tej okazji wybralam sie na caaaaly dzien na zakupy:-D troszke sie obkupilam z czego sie bardzo ciesze:-)
U nas dzisiaj sie zepsula pogoda jest 20 stopni i pada deszcz ale moze i dobrze bo bylo juz tak parno ze wytrzymac nie mozna bylo:no: ale mam nadzieje ze jutro bedzie juz bez deszczu bo ze spacerku beda nici:-p
Amelka jak zawsze w deszczowe dni spala caly czas to dzis jest bardzo marudna malo spala i wogole..:baffled:
 
reklama
Do góry