miotlica
Fanka BB :)
U nas w nocy niestety to ja zawsze pierwsza usłyszę Natalię - mąż ma bardoz mocny sen. Więc wstaję zwykle ja, a jak trzeba zrobić butlę z mlekiem czy herbatkę, to zawsze budzę męża i już działa on.
Niestety czasy gdy Natalia spała do 9 minęły bezpowrotnie - o szóstej zwykle już gada do siebie, o 6.30-7 to już na sto procent trzeba wstać i ją ubrać. A ok. 9 już idzie na pierwszą drzemkę. Cóż.
Niestety czasy gdy Natalia spała do 9 minęły bezpowrotnie - o szóstej zwykle już gada do siebie, o 6.30-7 to już na sto procent trzeba wstać i ją ubrać. A ok. 9 już idzie na pierwszą drzemkę. Cóż.


Żeby jeszcze jak wstanie w nocy chciała się bawić czy siedziała albo leżała sobie to ja mogłabym sobie "kimać" obok niej, ale nie... Jak tylko wstanie to od razu z wrzaskiem (nie mylić z krzykami czy marudzeniem;-)). Drze się tak, że od razu ustawia nas do pionu. Potem godzinami praktycznie trzeba ją nosić na rękach, ssie pierś co kilkadziesiąt minut, nie chce się bawić, jest płaczliwa, marudzi. Po kolejnej takiej nocy z atrakcjami jestem padnięta... Zastanawiam się czy nie dać jej Viburcolu, ale boję się czy coś jej się nie stanie