Magmil, w 100% się z Tobą zgadzam. Niestety większość leków stosowanych w ciąży, ma tę andotację o przewadze "zysków nad stratami" I mądrego lekarza tu trzeba, mam wrażenie, że większość daje leki na wyrost zamiast zalecić odpoczynek i leżenie czy nawet wnikliwą obserwację w szpitalu by mieć pewność, że na pewno dany lek jest potrzebny. Zresztą to samo dzieje się z antybiotykami, mało który jest przepisywany "mądrze", na konkretną grupę bakterii (trzeba by robić posiew). Gdybym chodziła tylko do ginki nr 1 to od tygodni pchałabym w siebie luteinę, no-spę, fenoterol i isoptin. Dzięki drugiej, wsłu****ę się w siebie i jakby co "mam dzwonić" to zobaczymy... W ogóle gdy widzę jak różne opinie na temat mojego stanu mają te dwie lekarki, to też ogarniają mnie wątpliwości czy naprawdę musiałam leżeć 20 tygodni? To ta pierwsza straszyła, że na pewno będzie krwotok i przedwczesny poród... Druga owszem, widziała to łożysko przodujące, ale uważała, że nie ma powodu do paniki i mogę chodzić... Słuchałam pierwszej, bo się bałam, ostatnio myślę, że może druga miała rację?