Ja wizyty mam co 4 tyg - ostatnią miałam 12 lutego i już na następną lekarka mi się nie kazała zapisywać (termin mam na 10 marca). Tylko mam przyjść na początku marca na zapis ktg juz bez zapisu na wizytę.
U nas w przychodni jest tak, że na każdej wizycie we 2 przyjmują - w pierwszym gabinecie jest położna a w drugim lekarka. Najpierw idę do położnej, ona mnie waży, mierzy ciśnienie, odpowiada na większośc pytań, pyta jak się czuje, sprawdza obrzęki, wpisuje w kartę ciąży wyniki badań itp, a potem idę do lekarki, ona robi badania ginekologiczne, daje skierowania na badania, sama jeszcze wypytuje o wszystko - tak było przez całą ciążę.
A aparat ktg jest w tym pierwszym gabinecie - u położnej, więc moge przyjść zawsze we wtorek lub czwartek bez zapisu. W inne dni też moge przyjść, ale akurat mojej lekarki nie ma w inne dni.
A co do uprzejmości w kolejkach - to w zasadzie nie spotkałam się ani razu... Fakt, że nie jeżdżę komunikacją miejską. Do sklepu staram się nie chodzić wogóle, raczej mąż, lub chodzę rano kiedy jest w miare pusto, ale jeszcze nikt mi nie ustąpił miejsca nawet jak była długa kolejka.
Najgorzej było raz w ikea - ze 20 osób stało w kolejce, nikt mnie nie chciał przepuścić, jeszcze nawarczeli na mnie, na szczęście byłam z siostrą, ona stała w kolejce, ja poszłam usiąść, ale już więcej tam po prostu nie pojadę... Po co mam się narażać na stres.
.