Vinniki, to super wieści, nareszcie będziesz mogła się trochę poruszać
modroklejka, jeżeli chcesz być moderatorką, to ja nie widzę przeszkód ;-)
miotlica, cóż za widok, przepięknie :-)
Truda, znieczulenie bezpłatnie będą dawać tylko jeżeli sytuacja tego wymaga, natomiast jak zapłacisz to pewnie bez problemu dostaniesz - widzę że już się dowiedziałaś co i jak, ale odnośnie tej położnej to jestem zdziwiona, bo ja miałam położną "ugadaną" ale jak potem nastąpiła zmiana praktycznie wszystkich lekarzy to przestali takie rzeczy praktykować i podobno nie wolno sobie zamówić położnej, tylko ta co jest na dyżurze to jest i już
Sara, no przecież po to właśnie jest usg, żeby wiedzieć że dziecko jest na pewno zdrowe a nie po to żeby sobie buźkę pooglądać...

medycyna daje teraz takie możliwości, że gdyby coś było nie tak, to nawet w łonie matki mogą pewne rzeczy poprawić, ważne jest to także przy porodzie, żeby wiedzieć czy dziecko da radę się urodzić sn czy nie...
Moris, ja nie mam krwawień ale na Twoim miejscu to skontaktowałabym się z lekarzem prowadzącym
a ja wam powiem, że nie dam sobie zrobić zzo, nie dam sobie nic wbić w kręgosłup

- przy pierwszym porodzie dostałam coś przeciwbólowego w tyłek (chyba dolargan, czy jak to się tam nazywa) - no chyba że drugi poród będzie jakoś dużo cięższy niż pierwszy (czego zaczynam się obawiać)
co do nacinania to u nas chyba nacinają "z klucza", nikt rodzącej o zdanie nie pyta... szycie potem nie było zbyt przyjemne, ale ponieważ znieczulenie jeszcze działało więc nie było tak źle, a może dodatkowo znieczulili... nie pamiętam

masażu szyjki jakoś tak szczególnie nie pamiętam - coś mi tam robiła położna, ale co to było... nie wiem
ogólnie nie pamiętam zbyt szczegółowo samej końcowej akcji porodowej - za bardzo się skupiałam na tym, aby się już skończyła ;-) mój mąż ostatnio stwierdził że qrwami rzucałam - tego też nie pamiętam

, tylko pamiętam jak mówiłam "no wyłaź wreszcie" a on na to że tam jeszcze "qrwa" było ;-)