hejka
... wczorajszy dzień na początku taki udany, a potem w jednej chwili wszystko się zmieniło

byliśmy na podwórku, Mati jeszcze babci pomagał sprzątać piwnicę-bo wreszcie się wody pozbyliśmy. Pomoczył się trochę..mama moja poszła kawę sobie zrobić, Mati poleciał się przebrać, a my z Melką czekałyśmy na nich dalej na podwórku. Nagle huk, krzyk z góry.. mama tam poleciała, okazało się że na Matika zwaliła się szafa

nie wiem jak to w ogóle mogło się stać, cholera jasna, szafa we wnęce -nie wolno stojąca, jeszcze śrubą do ściany przytwierdzona..a jednak się zwaliła. Matika wyszarpali spod niej -moja mama i brat, mama w takim strachu że się bałam żeby zawału jeszcze nie dostała

Mati przerażony w kółko mówił że głowa go boli, przy uchu z jednej strony miał draśnięte i spuchnięte. barki go bolały i palec. Najbardziej się przestraszyłam bo zaczął tak powoli mowić i po dziecinnemu w stylu szafa baam baam itp. Do D od razu zadzwoniłam, ale jeszcze w Krakowie był. Więc zwinęłyśmy z moja mamą dzieciaki i pojechałyśmy do szpitala. D do nas dojechał.. lekarz Matika obejrzał, popytał o różne rzeczy -czy logicznie myśli, zrobili mu prześwietlenie głowy i palca.. w tym czasie Mati się uspokoił, nawet rozbrykał a mi kamień z serca spadł, bo już można z nim było pogadać normalnie, hihrał się, energia wróciła. Lekarz mówił, że ten początkowy stan dezorientacji i dziwnego mówienia to z szoku prawdopodobnie. Na zdjęciach wszystko ok, palec opuchnięty, obity, ale cały, głowa cała, obite barki..
Mówił że jego zdaniem wszystko będzie dobrze, ale jakbyśmy chcieli możemy zostać na obserwację w szpitalu. Jednak w związku z tym że Mati się tak rozbrykał i zachowywał normalnie postanowiliśmy wrócić do domu. Lekarz dał na instrukcje jak prowadzić obserwację w domu, D z Matim spał i w nocy budził co dwie godziny, sprawdzał czy myśli logicznie, czy wszystko ok. Na szczęście jest dobrze. Dziś Mati w domu, jutro może iść do przedszkola.
Paluch usztywniony przez parę dni, obicia smarujemy alcatelem, Matik w tym momencie uchachany bo ma na płytce zdjęcia -jak to mówi- swojej czachy i palucha

wariat mały.
W szpitalu był super dzielny, dumna z niego jestem. Ale mam nadzieję że więcej takich atrakcji nie będzie...
Jak sobie pomyślę jak to wszystko mogło się skończyć..to mi serce pęka
i dziękuję Bogu że tylko na tych otarciach i strachu się skończyło...
sorki że tak o sobie tylko, ale padnięta dziś jestem..w nocy spać nie mogłam z tego wszystkiego