Agula, super dzieciaczki:-) Do kogo bardziej podobne - do Ciebie czy meza? Aj, kiedy moje beda takie "dorosle"!
Makunia, ja tez zwykle spie na brzuchu, ale juz mi go na tyle wysadzilo, ze moge tak pol na brzuchu, pol na biodrze. Za miesiac nawet to nie bedzie mozliwe
Jesli chodzi o
porod rodzinny, to powiem szczerze nie jestem fanka. Oczywiscie sa to moje odczucia.
Maz byl ze mna poprzednim razem przez pewien czas, ale tylko dlatego, ze potrzebny byl ktos kto bedzie mi pomagal wygramolic sie z wanny (mialam rodzic w wodzie). Wypraszalismy go na wszystkie badania i masaze szyjki

To jest bardzo bolesne i niezbyt apetyczne, chyba jeszcze wyglada gorzej dla osoby towarzyszacej (my tego dobrze nie widzimy). Potem, gdy skurcze sa kosmiczne, nie ma najmniejszego znaczenia dla kobiety, czy ten facet tam jest czy go nie ma. Lepiej zeby sie nie oddzywal i nie dotykal, kiedy jestesmy juz na skraju swoich mozliwosci znoszenia bolu... Rozne rzeczy z nas wtedy "wychodza", jest sporo krwi, czasem kal i tym podobne. Sam proces wychodzenia dziecka... hmm... jesli jestescie gotowe, obejrzyjcie na Youtube. Nie polecam wersji z nacieciem krocza, gdyz sama niemal zwymiotowalam przy tym filmiku, a nie jestem specjalnie wrazliwa na takie rzeczy. Pytanie, czy chcecie zeby to ogladal Wasz partner, wiec najpierw obejrzyjcie same. Niektorych gosci to nie wzruszy, dla innych bedzie trauma.
Moj maz jest raczej odporny, jednak decyzje pozostawil mnie. Byl ze mna dopoki byl naprawde potrzebny, gdy mialo sie zaczac na dobre wyrzucilam go z pokoju. Wydaje mi sie, ze przyjal to z ulga. Do konca byla moja mama, ktora bez slowa trzymala mnie za reke i byla naprawde opanowana, mimo dosc dramatycznego przebiegu koncowki (ktora moj maz pewnie przezylby jeszcze gorzej). Gdyby jednak byla tylko polozna, byloby to dla mnie wystarczajace, i tak ledwo kontaktowalam. I tak skonczylo sie cesarka:-(
Podsumowujac, jesli macie pewnosc do co dobrej opieki (ja mialam oplacona polozna), to de facto partner nie jest potrzebny jak zacznie sie na dobre. Na poczatku przyniesie wode, zawola lekarza, pomasuje plecy. Ale potem nie jest juz w stanie pomoc. Wsparcia psychicznego raczej nie da w trudnych momentach, bo wtedy jestesmy tak zamkniete w swoim swiecie, ze nie ma to znaczenia. Dzieci rodzi sie w jakims wewnetrznym skupieniu, w transie, chyba dzieki temu mozna to wszystko zniesc. A najlepsze jest to, jak szybko sie potem zapomina:-)