basieniak
Fanka BB :)
Ulkan no po cesarce to standard, że dzicko najpierw jakoś dokarmią ale uwierz, że to nie wyklucza karmienia. Ja też małą karmiłam pierwszy raz nawet chyba więcej niż po 3 godzinah, potem w nocy po 2 godzinach jak krzyczała bo chyba mleka było mało to zgodziłam się ją dokarmić (pielęgniarki chciały wcześniej) a następnego dnia wisiała mi na cycu prawie non stop - fakt było to męczące ale widocznie było potrzebne, i później już się laktacja unormowała. Nawet jak po tygodniu na tydzień nie mogłam karmić i mała była na mm a ja ściągałam i wylewałam to znowu jeden dzień walki i juz było ok. A w szpitalu też od wszystkich słyszałam, że mam małe brodawki, że może być przez to ciężko itd... A mało, że jakoś wykarmiłam ją przez rok to nigdy mnie nie bolały ani nie zostały pogryzione te podobno kiepskie brodawki. A ta pielęgniarka co się przyczepiła do czasu karmienia to też dziwna... Ważne jest czy dziecko przybiera a wtedy nie istotne czy je 5 minut czy godzinę. A tak bywa, bo ja zawsze musiałam małą karmić godzinę co było męczące i zazdrościłam delikatnie koleżance która potrzebowała 5 mkn na nakarmienie z obu piersi... Dziecko ładnie rosło więc wszystko ok. Więc nie ma co słuchać głupich rad - walczyć o to i jak dziecko przybiera to nie rezygnować.
Natalia zlituj się kobieto, week-end cały mam wytrzymać

a masz rozwarcie?
Cos upiec?