Witam się o poranku!
Ja też Was podczytuje codziennie ale jakoś ciężko mi się udzielać...
Widzę, że temat "praca za granicą" na topie.Do niedawna myślałam, że nas to nie dotyczy a tu się okazuje, że M. dostał propozycję pracy w Niemczech przedwczoraj i pod koniec miesiąca wyjeżdża.Na razie na miesiąc...
Wszystko na wariackich papierach jak widzicie.
Nie wiem jak to będzie, trochę się martwię bo zostanę zupełnie sama z małą.
Ale co zrobić, jak tu z kasą bardzo ciężko, tylko M. pracuje bo ja z małą siedzę, własnego kąta brak-wynajmujemy mieszkanie,które pochłania połowę pensji, zero perspektyw a zagranica kusi męża super zarobkami,nawet nie ma porównania!
Gdyby się udało to po kilku latach można by pomyśleć o jakiejś budowie domku...bez kredytu...eh marzenia...no ale coś za coś :-(
Powiem Wam kochane, że mam doła :-( :-( :-( o ten wyjazd bo tak nam się fajnie układało od narodzin Marysi, M. bardzo pomaga, dba o nas...
Wiktorio,trzymam kciuki za siostrzeńca, żeby szybciutko wyzdrowiał. Będzie dobrze musi być i tego trzeba się trzymać!
A co do wykształcenia to też mam problem, który spędza mi sen z powiek i śni mi się po nocach.:-(
W tym roku powinnam się obronić (i dołączyć zapewne do grona bezrobotnych nauczycielek ale to w tej chwili nieistotne )ale doopa blada z tego wyszła.Gdy byłam jeszcze w ciąży to teściowa sama zaoferowała, że posiedzi z małą, żebym mogła ten ostatni semestr zaliczyć i wyskrobać magisterkę ale niestety po porodzie jej się odwidziało i nawet nie zadzwoni a co dopiero, żeby pomogła

...prosić się nie będę...eh jak mi źle i smutno...
Przepraszam, że zanudzam ale lepiej mi troszkę jak się wygadałam :-)