Rusalko- u mnie jest tak, ze obie dziewczynki maja swoje lozeczka drewniane (dlatego ze Zosik rzucala sie po swoim przed zasnieciem, a ja nie mialam weny zeby ja uczyc spania w doroslym). Zosia ma swoj pokoj, Madzia jest z nami w zasadzie cale zycie odbywa sie w tym pokoju i nie ma problemow z jej spaniem, Zosia od zawsze byla uczona tego by sama umiala sie soba zajac, wiec tutaj nie ma problemu, super przyjela siostre, nie wlazi na kolana jak karmie jak Madzik placze to bierze mnie za reke i prowadzi do niej, chce sie z nia bawic i sie dziwi, ze zabawek do raczki nie bierze. Madzia nie jest malym wrzaskuniem i placze tylko jak jej wybitnie cos nie pasuje, ale jest bardziej absorbujaca niz Zosik jak byla mala, a moze ja wiecej wymagam. Do domu wrocilam w sobote a od poniedzialku bylam juz sama z dwojka i tez sie balam, mialam takie same dylematy, jak ze spaniem, z karmieniem, co jesli obie jednoczesnie beda chcialy jesc, nie jest zle, jak maluszek unormuje sobie dzien mozna nad wszytsjim zapanowac, a tragedi nie bedzie jak starsze dostanie jesc 15 min pozniej. Ja ma tez troszke czasu dla siebie, na fora roznej masci, zeby polazic po allegro. Poradzisz sobie spiewajaco ze wszystkim.
Zosie wypuscili w niedziele ze szpitala, ostatecznie stweirdzili cos na ksztalt urosepsy, ale nie wiedza do konca bo posiew byl wykonany w trakcie antybiotykoterapi, wiec nic im nie wyroslo, z USG wyszlo ze nerki maja zatarte granice rdzeniowo-korowe. Czeka nas teraz wycieczka do nefrologa.
Madzi posiew wreszcie wyszedl, E.coli wyhodowali, wiec mamy zakazenie drog moczowych, jutro z wynikiem do lekarza, po antyb, na szczescie obejdzie sie tym razem bez szpitala, mam nadzieje ze wiecej nieszczesc w tym roku nas juz nie spotka i dziewczynki beda zdrowe