Antylopka
Potrojna mamuska
kasia_z - myslę podobnie do Ciebie. Moja wywijaska ma 10 i pół miesiąca, tak więc wiek, w którym myślę nie da się uniknąć przykrych niespodzianek. Uczy się chodzić, wszędzie chce wejść, wszystko zobaczyć. kwestia tego, aby pozwolic upaść na pupę na dywanie, a nie biegac z poduszką czy łapać malucha, natomiast pilnować, aby obrusu z gorącą kaa maluszek jednak nie śćiągnął. Pozwalać na małe wypadki, które uczą "świata", a zapobiegać tym, które moga bvyć na prawdę groźne.
Jak mi wychodzi? Na razie był jeden siniak, przy próbie zawracania bez przytrzymania się upadła i uderzyła się oszczebelek we własnym łóżeczku. Reakcja męża - wziął na rączki i podszedł z nią do lusterka, aby mogła pocieszyć płaczącą przyjaciółkę z lustereczka. Po kilku minutach dalej próbowała obrotów w łózeczku
Jak mi wychodzi? Na razie był jeden siniak, przy próbie zawracania bez przytrzymania się upadła i uderzyła się oszczebelek we własnym łóżeczku. Reakcja męża - wziął na rączki i podszedł z nią do lusterka, aby mogła pocieszyć płaczącą przyjaciółkę z lustereczka. Po kilku minutach dalej próbowała obrotów w łózeczku

Po pierwsze, jak już pisałam, jeśli dziecko płacze, to wydaje mi się, że nie ma mowy o żadnej premedytacji. Nawet jeśli nie ma żadnych widocznych przyczyn płaczu (ani nie jest głodne, ani nie trzeba przewijać itd.) to może przecież płakać, bo je coś boli (odpukać), przestraszyło się czegoś, albo po prostu czuje się samotne i chce do mamy albo taty. Ale z drugiej strony rzeczywiście można chyba też dziecko przyzwyczaić do tego, że rodzice są na każde wezwanie 24h. W efekcie już sama nie wiem co mam robić. Grrrrrrr…….
A kolejne noce wciąż nieprzespane. Bartek chyba ma jakieś zaburzenia snu -_-
Ciekawi mnie to, jak nauczyłaś swojego synka takiego spokoju… Nie podchodziłaś do niego mimo że płakał, o ile nic mu się konkretnego nie działo, czy jak ;-) ?