reklama

Nadszedł kryzys-jak sie nie dać

Temat na forum 'Dzieci urodzone w czerwcu 2009' rozpoczęty przez agata077, 19 Luty 2009.

  1. agata077

    agata077 Czerwcowa mama 2009

    Nadszedł kryzys poza granicami Polski zaczał sie juz kilka miesiecy temu w Polsce chyba dopiero teraz.Podzielcie sie swoimi doświadczeniami jak sobie z nim radzicie,co robicie aby ratować domowy budżet,gdzie szukacie oszczędności.Mam nadzieje że podejdziecie do tematu sumiennie ponieważ temat zaproponowała nasza adminka Aniaslu podejrzewam że później powstanie dzieki naszym dyskusjom ciekawy artykuł ...


    to może dam przykład jako pierwsza :)

    przyznam szczerze z ręką na sercu że nie zastanawiałam sie do wczoraj że rzeczywiście pieniadze mamy te same a w koszykach mniej Długo myslałam co mogłabym zrobić bo z natury żyję oszczednie... ale

    1. lista zakupów i swoje ścieżki w sklepach,nauczyć sie siegać po produkty z niższych półek poniewaz zazwyczaj na wysokości rąk i oczu stoja produkty zawsze droższe.
    2.wyłaczanie wszystkiego na noc (ładowarki tel.,tv ze stanu standby)
    3.Nauczyć dzieci weź jabłko mniejsze bo zazwyczaj jest tak że 4 razy ugryzie i reszta ląduje w koszu na śmieci
    4.Oddaje rzeczy które nie są zniszczone i nadają sie do uzytku (chodzi mi o ciuchy,zabawki po młodszych dzieciach)
    5.Zanim kupisz coś w promocji sprawdz dokładnie czy napewno cena jest atrakcyjna ...


    Pozostałe pomysły zostawiam Wam Zapraszam do dyskusji...
     
  2. madziumba

    madziumba czerwcowa mama 2009

    Ja i mój A też już odczuwamy skutki kryzysu :-(. Po pierwsze mój mężuś pracuje w takiej branży, która już została dotknięta kryzysem. Skutkiem tego są bezpłatne urlopy ( czyli spadek dochodów) ale na szczęście jeszcze nie mówią o zwolnieniach. Odczuwamy też bardzo wysoki kurs euro ponieważ mamy kredyt na mieszkanie, ostatnie notowania kursu są przerażające:szok:.

    W ramach ratowania się przed kryzysem właśnie wypowiadam umowę na telefon stacjonarny (komórka wystarczy), będę negocjować warunki umowy (płatności) z operatorem internetowym. Rezygnujemy też z takich przyjemności jak jedzonko na wynos bo taniej wychodzi jak ugotuję obiad w domku. No i oczywiście oszczędność wody i energii ale na tym punkcie to od dawna mam "fisia":tak:.
    Myślę, że życie skłoni nas jeszcze do paru zmian - a jakich to wyjdzie "w praniu". Póki co nie załamujemy się tylko czekamy na przyjście naszej Martuni na świat :-). Trzeba myśleć pozytywnie:tak:.
     
  3. reklama
  4. Kasia Irlandka

    Kasia Irlandka 10/2006 06/2009 :)

    Ja moze mocno oszczedna nie jestem, ale staram sie nie marnowac jedzenia, wody pradu. A jak: nie zostawiam urzadzen elektr w trybie stand by, nie zostawiam ladowarki w gniazdku po odlaczeniu telefonu, jak myje zeby to zakrecam wode, jak zostanie mi obiadu - to jest chowany - na drugi dzien zjedzony na lunch albo jest podstawa nast pysznego obiadu, czerstwy chleb - maczany w jajku i opiekany na patelni -ulubione sniadanie nasze :)
    Na zakupy staram sie chodzic z lista-jednak nie zawsze sie to udaje bo zapominam listy...no i uwazam mocno co kupuje w promocji...
    A rosnacy kurs euro wywoluje potezny usmiech na twarzy :)
     
  5. irka252

    irka252 Czerwcowa mama 2009

    Dla mnie obecnie jest to sytuacja makabryczna. Kredyt mam we CHF a rata jest juz wieksza o ponad 300 zł. Nigdy nie przelewało nam sie i zawsze musiałam kombinowac jak związac koniec z końcem ale teraz to juz masakra. Jak gotuje zupe na obiad to wielki gar zeby było na 2 dni. Czesto mamy nalesniki na obiad, makaron z jakiem i pod kazda inna postacia bo jest tani , wątrubka wieprzowa robiona na rozne sposoby, lub jajko sadzone. Z miesa kupuje tylko kurczaka bo mozna go podzielic i wychodzi z 4-5 obiadów (3 zupy i kotlety na niedziele). Wiekszosc produktow kupuje w "biedronce" bo jest taniej. Nie mam mowy o jakis daniach na wynos a barow mlecznych niestety u nas nie ma. Oszczedzamy wode i prod. A i tak kasy ciagle braknie, czasami wydaje mi sie ze najlepiej jest kupic sobie sznur.
     
  6. blumetka29

    blumetka29 Wdrożona(y)

    Tau - ja tez bardzo czesto jem na miescie razem z dziecmi jak mojego S nie ma w kraju bo jak on jest to zazwyczaj gotuje.U nas tez jes Bar Mleczy i jedzenie jest tam naprawde raz ze bardzo dobre a dwa ze taniutko.

    A jesli chodzi o kryzys to narazie dzieki Bogu go nie odczuwamy i oby tak było ;-)
     
  7. nocanka

    nocanka Mama Klaudii

    Witajcie

    My obiady jemy tylko na mieście, ale oczywiście w stołówkach, ewentualnie barach gdzie ceny są przystępne.
    Ze względu na profil prowadzonej działalności dużo bardziej zaczynamy odczuwać skoki na rynku walutowym :baffled::baffled::baffled: niżeli kryzys, którego negatywnych skutków jak narazie to nie widzimy.... A wręcz mogę pokusić się o stwierdzenie iż nasza firma ma się lepiej niż przed kryzysem więc nie jesteśmy zmuszeni do jakiegoś szczególnego zaciskania pasa, żyjemy normalnie. Odkładać na "później" niestety nie odkładamy gdyż właśnie odebraliśmy nowe mieszkanko, do którego mamy nadzieje wprowadzić się jak jeszcze będę w całości ;-) a wykończenie + urządzenie pochłania gigantyczne sumy pieniędzy :crazy:
    Podsumowując z moje strony - nie jest źle, oby nie było gorzej
     
  8. ell

    ell Mama czerwcowa'06 Fan(ka)

    U nas póki co finansowo bez zmian w dobie kryzysu (kredyty mamy w złotowkach), ale profilaktycznie podjęlismy decyzje o nie inwestowaniu w mieszkaniu, mieliśmy zrobić sobie kuchnie na wymiar i szafę, przeprowadzilismy tylko mały remoncik malowanie i podstawowe wyposażenie niskim kosztem, a to co mialo byc przeznaczone na ten cel, odłozymy, gdyby faktycznie zarobki uległy zmianie, zwłaszcza, że niebawem wydatki obowiązkowe zwiekszą się. Staram się też dwa razy przemysleć zakup, zanim coś wyladuje w koszyku, i od 3 miesiecy wieksze zakupy robię raz w tygodniu, na codzień tylko pieczywo i warzywa, i to chyba przynosi najlepsze rezultaty w oszczędnościach- bo nie kupuje rzeczy tzw. przy okazji:) Na zakupy zawsze z listą:tak:
     
  9. Sunniva

    Sunniva grudzień'06, czerwiec'09

    My tez na razie skutków kryzysu nie odczuwamy, i mam nadzieję, że tak pozostanie:sorry2: Jedzonka nie marnuję, wodę, prąd oszczędzam, ale tak było od kiedy po ślubie zamieszkaliśmy sami i zaczęliśmy płacić rachunki;-) Odkładać na razie też nie ma z czego bo wykańczamy nasz domek w którym też mam nadzieję zamieszkać jeszcze w całości;-)
     
  10. reklama
  11. Inja

    Inja Mama Madzi i Nulci

    U nas wygląda to tak: robimy duże zakupy w hipermarkecie (jest taniej i duży wybór) a w osiedlowych sklepikach warzywa, pieczywo... Z promocjami raczej ostrożnie mając świadomość na jakiej zasadzie się to odbywa...
    Zauważyliśmy zwyżki cen, mniej produktów za tą samą cenę. Ostatnio rzuca się w oczy z dnia na dzień drożejące paliwo...
    Co do oszczędności: bez wielkiej przesady ale zawsze staraliśmy się racjonalnie gospodarować odkąd jesteśmy na swoim. Staramy się wyłaczać sprzęty na noc, oczywiście te które można;-)no i nie robić w domu elektrowni ;-), wody nigdy nie umiałam oszczędzać:-(. Od kiedy zaczęłam się na tym skupiać... zużycie jest większe niż przedtem:szok:więc chyba dam sobie luz.
    Kredytów na szczęście już nie mamy (mój mąż na głowie stawał aby to co mieliśmy na mieszkaniu jak najszybciej spłacić i udało się) więc nie martwimy sie teraz ale w najbliższym czasie ze względu na lepsze perspektywy pracy i płacy zamierzamy sie przeprowadzić do Wrocławia lub Warszawy a tam mieszkania są droższe niż w Lublinie więc chyba kredytu nie unikniemy...
    Apropo problemów to napewno jeden widzę ... na rynku nieruchomości jest dość duży zastój i cieżko jest sprzedać mieszkanie. Nawet ładne i na nowym osiedlu :-(Wiąże się to jak sądzę z trudnościami jakie robią banki z uzyskaniem kredytów... przez ten kryzys. A my musimy najpierw sprzedać aby myśleć o kupnie bo sumy są zawrotne. Finansowo narazie jakoś sie trzymamy, choc mam nadzieję, ze po przeprowadzce będzie lepiej, bo i wydatki wzrosną...
    Póki co myślę pozytywnie
     
    Ostatnia edycja: 20 Luty 2009
  12. nocanka

    nocanka Mama Klaudii

    Ja generalnie nigdy nie rozumiałam dlaczego ludzie zarabiający w PLN decydują się na kredyty w CHF.... Oprócz ryzyka stóp procentowych dokładać sobie ryzyko kursu walutowego to wg mnie jazda bez trzymanki :baffled::baffled::baffled:
     

Poleć forum