W temacie jedzenia-mama zaprosila mnie na obiad, poszlysmy do knajpki obok domu, siedzimy w ogrodku,czekamy na jedzenie a tu Zosiowy alarm. Nic nie dalo wozenie,wiec siup zaslonilam ja chusta i karmie. Skonczyla, odlozylam ja, znowu ryk. Wiec zjadlam na stojaco i biegiem do domu. Nigdy nie zapomne mojego wyjscia do restauracji, pierwsze po porodzie i cos czuje,ze ostatnie do 2016 roku
Smerfie, to ciasto jest ponoc pycha, fumfela czesto robi.
Bietka, jedz ten serek, m moze sobie kupic. Obiad u tesciow, marzenie...
Bobo, no szaleje Juliska, szaleje
