reklama

NASZE ZWIERZAKI

reklama
na szczescie ona jest u mojej babci na wsi i biega po dworze caly czas i nie ma opcji ze ktos ja zgniecie!!!bo chyba tez bym ja mogla niechcacy nadepnac bo takie to malenstwo jest
 
Jesteśmy właśnie po obcinaniu pazurków naszemu królikowi. Cholera już za długo je miał i takie okropnie twarde. No, ale coś tam podcięłam... Mam nadzieje, że będzie mu teraz lepiej :)
 
reklama
A ja nieststy na razie muszę żyć bez mojego pieska. Jest u teściów.
Cała historia zaczęła się jak poszłam do szpitala - mąż nie wyrabiając się czasowo - po pracy jeździł do mnie do szpitala i siedział tam do późna - czasami nawet od rana - wywiózł pieska do swoich rodziców - po powrocie chciałąm poczekać kilka dni - żeby maluch troszkę się wzmocnił - no i wzieliśmy go dwa dni temu z powrotem. Jak przyjechał było super - w dzień nie szturchał malucha i wogóle -super pies - niestety problem zaczął się w nocy - zamknęliśmy okna ( w nocy jest jeszcze chłodno) i Mirek po prostu zaczął się dusić - dyszał, sapał - okropność - mąż pieska wyprowadził do przedpokoju ( gdzie pies całą noc piszczał, żeby go wpuśćić) - wywietrzyliśmy porządnie cały pokój i po godzince Mirek zaczął normalnie oddychać. Straszne - juz do rana nie spaliśmy - bo baliśmy się, ze może mu się coś stać. Niestety Ares wrócił z powrotem do rodziców i podobną próbę przeprowadzimy za miesiąc jak Mirek będzie ciut starszy. Strsznie nam jest smutno z tego powodu - bo Ares jest świetnym psem. :( :( :( :( :( :( :(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry