Jestem moje Kochane, ale znów na chwilę.
Wróciłam z Mazur w niedzielę po nocy, a chłopcy z Marcinem zostali. Jutro dojeżdżają tam moi rodzice, Marcin wraca, a w czwartek wieczorem lecimy do Brukseli.
Cicha, będziesz? :-) Chciałam zapisać Twój nr kom, ale na adresach nie znalazłam. Będę tam do niedzieli wieczorem i potem smigamy do Luxemburga na 3 dni. Potem wracam na dwa dni do pracy i jeszcze jeden, już chyba ostatni tydzień na Mazurach. I wygląda na to, że na dobre chłopcy wrócą do Warszawy po pierwszym tygodniu września (wiec Wojtek pójdzie tydzień później do przedszkola). I wtedy w końcu będę mogła z Wami spokojnie popisać.
Wojtek jest coraz bardziej bystry, buzia mu się nie zamyka, coraz więcej rozumuje, wnioskuje. Aż czasem to zadziwia skąd on to wszystko wie. No i jest na etapie pytań "dlaczego", co jest oczywiście równie urocze, co denerwujące. No i nie dokucza już tak Stasiowi, bo znalazł w nim partnera do zabawy. :-)
A Staś zrobił się niezwykle odważny. Jeszcze ze 2 miesiące temu uważałam, że jest strachliwy i bardzo się mnie trzyma. A teraz, na Mazurach bardzo sie ośmielił. Łazi sobie sam po całej działce, wypuszcza się daleko tak jak Wojtek nigdy nie rozbił. Aż strach co może wykombinować. No i jest bardzo sprawny: po nierównym terenie: typu trawa, czy las, a nawet łózko, porusza się tak, jak W0jtek gdy miał 1,5 roku. Prawie biega, małe przeszkody typu krawężnik pokonuje bez trzymanki. Ma znakomitą równowagę, wspina się wszędzie. Rozumie mnótwo. I uroczo papla bez sensu, ale całymi "zdaniami" i tak intonuje, że jest wrażenie, że opowiada długie historie.
Nawet nie wiem, kiedy mi te dzieci tak urosły!
Tym razem nawet nie zajrzę na inne wątki, bo czas mnie goni. Mam masę spraw do załatwienia przed wyjazdem. Ale jak wrócę na dobre, to się spod zdjęć nie wygrzebiecie.
Kasiu, Heatherku, bardzo Wam dziękuję za informacje o Baśce i Bartusiu.:-)
Ale miło tu do Was zajrzeć. Stęskniłam się na całego!