hej. Czy udało się spotkanie w zoo?. Ja niestety tylko na chwilkę. W tym tygodniu po prostu palnę sobie w głowę. Zaczęło się od poniedziałku. W poniedziałek popsuła się spacerówka, we wtorek Ala zaczęła kaszleć, w środę Adam zapomniał zostawić mi pieniądze w domu i goście zastali mnie bez zakupów. W czwartek Ala zaczęła gorączkować, przyszła druga tura gości ( wszyscy dawali pieniądze Ola wściekła się tak, że nie dało jej się uspokoić i przez cały czwartek płakała, zakupów nie było, lodówka pusta), w piątek wózek rozwalił się po raz drugi, Ala wyprowadza mnie z równowagi swoimi krzykami). A nadomiar wszystkiego Adam od środy w pracy. A w domu wszystko się wali. Jutro wzywam teściową i idę z Olą na zakupy. Jej płacz i rozgoryczenie jest okrutne. Trudno, postaram się nie myśleć o wyjącej Ali, muszę zadbać o samopoczucie Oli.OOOOOOOOOOOOO Mamooooooooooooooooooooo.......... spadam. Pooglądam zabawki w internecie coby wiedzieć gdzie jechać, żeby coś fajnego jej kupić. Tylko wszystkich pogonić.