reklama

Nieobecnosci...

reklama
Jestem wreszcie. Wyjechaliśmy w czwartek wieczorem do siostry męża, bo mieliśmy parę urzędowych spraw do załatwienia w Łowiczu w piątek, mieliśmy wrócić w sobotę, ale w końcu wylądowaliśmy w domu wczoraj po 17. Zła byłam jak diabli, no ale...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry